Dziennik Gazeta Prawana logo

Żalek do Mazurka: Obłąkany ruch proaborcyjny to drugie wcielenie nazizmu [ROZMOWA]

13 czerwca 2019, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
jacek żalek
jacek żalek/PAP Archiwalny
„Gdyby ktoś zgwałcił moją żonę, to najpierw zatłukłbym tego, który to zrobił. Zgrzeszyłbym, bo nie okazałbym miłosierdzia, skrzywdziłbym go, co nie wyrównałoby krzywdy i nie przywróciło szczęścia mojej żony. Jednocześnie nie zgodziłbym się, by zabić dziecko, które w niegodziwy sposób zostało poczęte” – mówi poseł Jacek Żalek z Porozumienia w rozmowie z Robertem Mazurkiem

Jest pan przeciwnikiem in vitro. To znaczy, że należy go zakazać?

Jestem zwolennikiem projektu ustawy komisji Gowina, czyli zakazałbym tworzenia tych zarodków, które nigdy nie będą wszczepione. Mrożenie dzieci na jakimkolwiek etapie rozwoju uważam za barbarzyństwo.

Pańskie zdanie na temat aborcji znam…

To jest po prostu przemysłowe zabijanie dzieci, a obłąkany ruch proaborcyjny to drugie wcielenie nazizmu. Wcześniej zajmowali się mordowaniem jednej nacji, teraz zajmują się mordowaniem dzieci. Trudno o tym dyskutować.

Aborcja powinna być dozwolona w jakimkolwiek przypadku?

Nie powinna być – i tak zresztą de facto mówi orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z czasów, gdy zasiadał w nim prof. Andrzej Zoll. Nie da się obronić tego, że życie, które zaczyna się w momencie poczęcia, może zostać odebrane.

Nawet jeśli zostało poczęte w wyniku gwałtu?

Powinniśmy chronić życie w każdej sytuacji.

Miałby pan w sobie tyle odwagi, by zgwałconej nastolatce powiedzieć, że ma urodzić dziecko?

Zrobiłbym wszystko, by ją przekonać, że powinna to dziecko urodzić, bo ono nie jest winne temu, co się stało, i tragedia odebrania mu życia tego nie naprawi. Jej krzywda nie może tłumaczyć krzywdy zadanej dziecku. Gdyby tak myślano, to na ziemiach odzyskanych nie urodziłyby się dzieci zgwałconych kobiet, a te dzieci żyją, mają swoje rodziny, są szczęśliwe. Ich matki nosiły w sobie gigantyczne cierpienie, potężną, niewyobrażalną ranę, ponieważ obowiązywała święta zasada „Nie zabijaj”.

Nie przekonał jej pan. I co dalej?

Gdyby to ode mnie zależało, gdyby to obciążało moje sumienie, to na wszystkie sposoby starałbym się uratować to życie.

Czyli?

W tej czysto hipotetycznej sytuacji nie zezwoliłbym na dokonanie aborcji.

Łatwo feruje się wyroki, gdy to nas nie dotyczy.

Niełatwo.

Gdyby ktoś zgwałcił pańską żonę…

To najpierw zatłukłbym tego, który to zrobił. Zgrzeszyłbym, bo nie okazałbym miłosierdzia, skrzywdziłbym go, co nie wyrównałoby krzywdy i nie przywróciło szczęścia mojej żony. Jednocześnie nie zgodziłbym się, by zabić dziecko, które w niegodziwy sposób zostało poczęte, bo jego życie też jest święte. Ono nie jest niczemu winne i nie mogę go zabić tylko dlatego, że jego matce został zadany gwałt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj