"Maskotki Putina" jadą do dyktatora
Na liście pasażerów zmierzających do Petersburga znalazły się głośne nazwiska niemieckiej sceny politycznej. W delegacji Alternatywy dla Niemiec (AfD) znaleźli się m.in. Steffen Kotré (poseł Bundestagu, który niedawno odwiedził polski Sejm), Jörg Urban (szef struktur AfD w Saksonii) oraz Markus Frohmaier. Ten ostatni, jak przypominają media, przez rosyjską propagandę bywał już wprost określany mianem "maskotki" Moskwy w Niemczech. Jak czytamy w "Wirtualnej Polsce" obok polityków na forum wybierają się także przedstawiciele świata kultury, w tym dyrygent Justus Frantz oraz filmowiec Hubert Seipel.
Obecność Niemców na imprezie Putina wywołała potężne oburzenie, zwłaszcza że Kreml wykorzystuje SPIEF do pokazywania rzekomej "normalności" w relacjach z Zachodem. Na reakcję niemieckiego rządu nie trzeba było długo czekać.
Oficjalne stanowisko Berlina. Ostra reakcja MSZ
Niemiecki resort dyplomacji, zapytany przez Wirtualną Polskę o komentarz do bulwersującej wizyty, odciął się od działań delegacji i przypomniał o brutalnych atakach Rosji na ukraińskie miasta. W oficjalnym stanowisku przesłanym redakcji WP, MSZ Niemiec podkreśla:
"Od początku rosyjskiej agresji przeciwko całej Ukrainie, która od pierwszego dnia charakteryzuje się najgorszymi zbrodniami na ludności cywilnej, rząd federalny i UE trzymają się zasady ograniczania kontaktów z przedstawicielami rosyjskiego rządu do minimum" - podano.
Niemieccy urzędnicy wprost wskazują, że legitymizowanie działań Kremla przez własnych obywateli szkodzi wizerunkowi i bezpieczeństwu kraju.
"Stwarzanie wrażenia normalności w naszych stosunkach, na przykład poprzez udział w państwowych imprezach propagandowych, jest sprzeczne z podstawowymi zasadami polityki zagranicznej rządu federalnego" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez WP.