"Europejczycy starają się otworzyć kanał dyskusji z Rosją, podczas gdy Stany Zjednoczone wydają się znużone” wojną w Ukrainie - relacjonuje "Le Monde" w artykule w środowym numerze. Zdaniem francuskiego dziennika "Europejczycy powinni zapełnić miejsce pozostawione przez (prezydenta USA) Donalda Trumpa", którego uwagę odciągnęła wojna z Iranem.
O "idei wyznaczenia wysokiego przedstawiciela" Europy do rozmów z Rosją rządy w stolicach europejskich rozmawiają od tygodni, przy czym w Paryżu uważa się, że Moskwa "nie będzie negocjować z »biurokracją« (unijną-PAP)" - relacjonuje "Le Monde". Ocenia, że stopniowo "narzuca się format E3", czyli Francja, Wielka Brytania i Niemcy.
Macron chce zająć się rozejmem
Cytowany przez dziennik ekspert brytyjskiego Chatham House, Gregoire Roos wyraża przypuszczenie, że prezydent Francji Emmanuel Macron chciałby "poświęcić ostatnie 11 miesięcy swojej kadencji na "tworzenie warunków dla rozejmu w Ukrainie". Według "Le Monde" francuski przywódca "powtarza od miesięcy, że nadszedł czas, by ponownie otworzyć kanały dyskusji z Rosją, na które dotąd monopol miały Stany Zjednoczone". Macron - jak tłumaczy "Le Monde" - "sądzi, że kraje europejskie powinny znaleźć się przy stole negocjacyjnym". Nie pozostaje przy tym osamotniony w bronieniu tej linii, "mimo że w Europie rozmawianie z Putinem nadal postrzegane jest jako dyskutowanie z diabłem, a gospodarz Kremla (...) nie jest uważany za wiarygodnego rozmówcę" - dodaje dziennik.
"Le Monde" ocenia, odnotowując słowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o potrzebie znalezienia drogi dyplomatycznej, że również Kijów, szukając sposobu na deeskalację, zachęca do rozmów swych sojuszników europejskich. "Według Kijowa tempo strat rosyjskich może ostatecznie narzucić przymusową mobilizację w Rosji” i ta perspektywa, "w połączeniu z rosnącymi kosztami gospodarczymi konfliktu, zmusza Moskwę, by zrewidowała warianty" - relacjonuje dziennik.
Kreml w obliczu kluczowego wyboru
Z opinią tą zgadza się cytowany przez "Le Monde" ekspert Nigel Gould-Davis. Kreml wkrótce stanie w obliczu kluczowego wyboru: albo zaostrzy radykalnie warunki w odniesieniu do gospodarki i społeczeństwa rosyjskiego, albo zredukuje swoje cele w wojnie - powiedział ekspert z londyńskiej filii Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS).
"Le Monde" zaznacza przy tym, że na razie pozostaje niejasne, jeśli chodzi o kwestie merytoryczne, co Europejczycy chcą przekazać Rosji. Nie jest też jasne, "co będą gotowi położyć na stole negocjacyjnym". Jeden z dyplomatów francuskich, którego nazwiska dziennik nie podał, ocenia, że rozmowa powinna polegać na przedstawieniu europejskich "czerwonych linii" zarówno wobec Moskwy, jak i Waszyngtonu.
Moskwa "wysyła sprzeczne sygnały"
Jak przypomina dziennik, dotychczasowe próby rozmów z Rosją nie przyniosły skutku, tak jak np. lutowa wizyta w Moskwie doradcy prezydenta Macrona, Emmanuela Bonne'a. Moskwa zaś "wysyła sprzeczne sygnały".
Jest ważne, by Europejczycy zwracali się do Rosji, ale nie powinni sprawiać wrażenia, że spieszą się do Moskwy. Jak mówił Talleyrand - "nie za dużo gorliwości" - ocenił Gould-Davies. Według eksperta wszelki pośpiech byłby przez Kreml interpretowany jako oznaka słabości.