Według informacji uzyskanych przez PAP, w toku śledztwa prokuratura stwierdziła, że w mieszkaniu wynajmowanym od posła były świadczone usługi seksualne, ale nie ma żadnych podstaw do uznania, że poseł był w jakikolwiek sposób uwikłany w proceder lub posiadał wiedzę na temat tego, co działo się w mieszkaniu.

Kobieta, która wynajmowała mieszkanie od posła zeznała, że świadczyła usługi seksualne, ale nikt inny nie czerpał z tego korzyści.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła początkowo prokuratura w Legnicy, następnie zostało ono przeniesione do Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

Postanowienie o umorzeniu jest już prawomocne, nikt nie składał zażalenia. W osobnym wątku, wyłączonym ze sprawy, prokuratura bada oświadczenie majątkowe posła.

O umorzeniu śledztwa napisała w sobotę "Gazeta w Krakowie".

Sprawa dotyczy wydarzeń ze stycznia 2016 r. Wówczas w Sejmie - podczas dyskusji na temat zmian w prokuraturze prowadzonej w trakcie głosowań - liczne pytania zadawał Robert Kropiwnicki (PO). W końcu głosowań głos zabrał wiceminister sprawiedliwości, poseł Patryk Jaki. "Sytuacja jest trudna, bo poseł Kropiwnicki wychodzi na mównicę i mówi wielokrotnie o standardach. Problem polega na tym, że mieszkańcy okręgu pana posła Kropiwnickiego skarżą się, że pan poseł Kropiwnicki w swoim mieszkaniu prowadzi agencję towarzyską" - oświadczył Jaki.

W związku z tą wypowiedzią Kropiwnicki pozwał Jakiego o ochronę dóbr osobistych domagając się przeprosin i zapłaty 20 tys. zł na rzecz szpitala w Legnicy.

Podawał, że nie ma wpływu na zachowanie osoby, której wynajmuje mieszkanie. Umowę o wynajem rozwiązał.

W czerwcu Sąd Najwyższy uchylił postanowienie sądu o odrzuceniu pozwu posła PO Roberta Kropiwnickiego wobec wiceszefa MS, posła PiS Patryka Jakiego o ochronę dóbr osobistych; sąd będzie musiał zająć się merytorycznie sprawą. Wcześniej sąd apelacyjny odrzucając pozew uznał, że Jakiego chroni immunitet.