W zeszłym tygodniu "Gazeta Polska Codziennie" podała, że sędzia Iwulski - kierujący obecnie pracami Sądu Najwyższego - był w składzie orzekającym, który w 1982 r. skazał działaczy opozycji niepodległościowej. Gazeta powołała się na materiały archiwalne IPN, które mają wskazywać na orzeczenia w sprawach dotyczących opozycji wydawane w latach stanu wojennego przez ppor. Józefa Iwulskiego, sędziego sądów wojskowych w Krakowie i Warszawie.

Sędzia Iwulski w poniedziałek oświadczył, że w stanie wojennym w pierwszej instancji ws. politycznych orzekał w jednej sprawie, w której orzeczono kary więzienia i złożył zdanie odrębne za uniewinnieniem wszystkich oskarżonych. W innych przywoływanych sprawach nie wykluczam, że mogłem orzekać w postanowieniach incydentalnych tzn. niewiążących się z rozstrzygnięciem o kwestii odpowiedzialności karnej, np. dotyczących wyłączenia sędziego, przekazania sprawy do innego sądu, zawieszenia postępowania - dodał.

Minister Błaszczak pytany w Radiowej Jedynce o doniesienia dotyczące przeszłości sędziego Iwulskiego, ocenił, że "jest to jest kolejny dowód świadczący o tym, że reforma wymiaru sprawiedliwości powinna zostać przeprowadzona".

To było zresztą zobowiązanie, które Prawo i Sprawiedliwość złożyło w 2015 r. Jesteśmy konsekwentni. Uważamy, że wymiar sprawiedliwości wymaga zmiany i to takiej poważnej zmiany. Przykład sędziego Iwulskiego to przykład tego, kto dziś w Sądzie Najwyższym jest, jacy ludzie, z jaką przeszłością - zaznaczył Błaszczak.

Jego zdaniem dzieje się tak dlatego, że "przez lata (...) oni byli tą niezwykłą kastą". Te czasy się skończyły - podkreślił szef MON. Jak ocenił, opór wobec reformy wymiaru sprawiedliwości stawiają tylko "te środowiska, które korzystały z tego, że taka sytuacja miała miejsce".

Po ubiegłotygodniowym spotkaniu prezydenta Andrzeja Dudy z Małgorzatą Gersdorf, prezesem Iwulskim kierującym Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN i prezesem Naczelnego Sądu Administracyjnego Markiem Zirk-Sadowskim, wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha informował, że wolą prezydenta było, by najstarszy stażem sędzia Iwulski od środy 4 lipca wykonywał funkcje związane z wykonywaniem obowiązków I prezesa SN.

Jeszcze przed spotkaniem z Andrzejem Dudą, Gersdorf wydała zarządzenie o wyznaczeniu jako kierującego pracą SN prezesa Iwulskiego "do zastępowania I prezes SN na czas swojej nieobecności".

Przed tygodniem sędzia Iwulski oświadczył, że nie jest "zastępcą, a tym bardziej następcą I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf", a jedynie zastępuje ją "w razie, gdy będzie nieobecna". Zapewnił jednocześnie, że prezydent nie wyznaczył go ani nie powierzył obowiązków I prezesa, a jedynie zaaprobował jego wybór przez prezes Gersdorf. Jak informował zespół prasowy SN, Małgorzata Gersdorf ma na razie urlop do 19 lipca.

Z kolei według komunikatu Kancelarii Prezydenta sędzia Iwulski od 4 lipca - z mocy ustawy, a nie decyzji I prezesa SN - kieruje pracami Sądu Najwyższego.