Ardanowski powiedział w wywiadzie dla wPolityce.pl, że dla ministerstwa rolnictwa kluczowym działaniem w sprawie protestów rolników jest "stabilizacja produkcji i cen w kolejnych latach". Zauważył, że "protesty są w jakiejś mierze gestem desperacji oszukiwanych i okradanych od lat rolników".

- Sprawę problemów cenowych owoców miękkich obserwuję od lat. Rozumiem niezadowolenie rolników, którzy są producentami wiśni, malin czy truskawek. Mają problem ze sprzedażą owoców i są okradani przez skupujących. Do irytacji doprowadza mnie jednak, kiedy na czele protestów widzę działaczy i posłów PSL. To oni przez osiem lat rządów PO-PSL i przez większość okresu wolnej Polski byli na rządowych i ministerialnych stołkach odpowiedzialnych za polskie rolnictwo (...). Rolnicy powinni zrozumieć, że na protestach rolniczych niektórzy próbują zbić kapitał polityczny, żeby ratować się przed polityczną klęską - dodał.

Minister zapytany o to, czy będzie rozmawiał z protestującymi rolnikami, odpowiedział, że "po to jest". - Od pierwszego dnia kiedy zostałem ministrem zapraszam rolników na rozmowy i chodzę na dyskusje. Spotykam się z reprezentantami organizacji rolniczych. Rozmawiałem z Solidarnością Rolników Indywidualnych, której od lat jestem członkiem. Spotkałem się z przedstawicielami Izb Rolniczych, organizacją, którą współtworzyłem ponad dwadzieścia lat temu - zauważył.

- Część postulatów zgłoszonych przez protestujących jest sensowna. Dla przykładu przekazane na proteście postulaty Związku Zawodowego „Solidarni” oceniam jako bardzo rozsądne propozycje zmian dotyczących polityki rynkowej. Natomiast postulaty Unii Warzywno-Ziemniaczanej, głównego obok PSL-u, organizatora protestów, są, przepraszam za ostrość, stekiem wyzwisk wobec wszystkich, którzy dotychczas w Polsce rządzili - podkreślił.

Jan Krzysztof Ardanowski zaznaczył, że wspólnie z rolnikami chce szukać "rozwiązań problemu, który został stworzony w latach 90. poprzez sprzedaż przetwórni firmom zagranicznym". - Drobni producenci owoców i warzyw zostali zmuszeni do rywalizowania z silnymi podmiotami. W tej grze rynkowej nie mieli szans z koncernami (...). Koncerny mogą sobie pozwolić na różne wymuszenia, na dociskanie kolanem plantatorów w każdym kraju. Jak się rolnikom nie podoba cena, zagraniczni przetwórcy pokazują naszym rolnikom gest Kozakiewicza i straszą tym, że, ściągną owoce i warzywa z innych krajów - powiedział minister.