Jak wynika z akt zgromadzonych w IPN, do których dotarł "DGP", kierujący Sądem Najwyższym sędzia Józef Iwulski co najmniej czterokrotnie był w składach sądów, które skazywały za działalność opozycyjną w stanie wojennym.

Pytany o medialne doniesienia na poniedziałkowej konferencji prasowej, Zbigniew Ziobro ocenił, iż pokazują one, "jak nieprecyzyjny był do tej pory SN w opisywaniu historii zaszłej, związanej z dorobkiem orzeczniczym poszczególnych sędziów pracujących w SN". - Od kogo jak od kogo, ale od tego najwyższego sądu powinno się oczekiwać najwyższych standardów i rzetelności w informacji - podkreślił minister.

- Ta postać, życiorys pana sędziego Iwulskiego, właśnie w tym sądzie, jako człowieka, który został wyznaczony przez panią Gersdorf do pełnienia obowiązków Pierwszego Prezesa (SN), jest jakimś symbolem, który pokazuje jeden (...) z motywów i racji, które legły u podstaw naszej reformy - dodał Ziobro.

Jego zdaniem przypadek sędziego Iwulskiego "mówi sam za siebie". - Tu nawet nie trzeba tego dodatkowo komentować, wystarczy go zderzyć z zapewnieniami - czy to właśnie takich ludzi, jak prof. Adam Strzembosz, czy takich osób, które wypowiadały się w imieniu SN, jak rzecznik tegoż sądu, jak prezes Gersdorf właśnie - które całkowicie odcinały się od rzekomych, ich zdaniem, związków poszczególnych sędziów z okresem komunistycznym i politycznej służebności, czy też służalczości wobec poprzedniego reżimu - zauważył szef MS.

- Niestety jest inaczej i mam nadzieję, że ten nowo uformowany skład SN - przynajmniej stopniowo, bo będzie to pewien proces, została przyjęta bowiem po wecie pana prezydenta konstrukcja budowy SN, która będzie zakładała jednak pewne etapy w uzupełnianiu SN o nowy skład, nowych przedstawicieli - że będą tam trafiali wybitni przedstawiciele polskiego prawa, którzy są wolni od tego rodzaju obciążeń związanych z poprzednim systemem - podkreślił minister sprawiedliwości.

Ziobro był też pytany, jak on zaopiniowałby sędziego SN Stanisława Zabłockiego, który "jest chyba kryształowym człowiekiem".

W czwartek Krajowa Rada Sądownictwa pozytywnie zaopiniowała oświadczenia pięciu sędziów Sądu Najwyższego, którzy mimo ukończenia 65. roku życia wyrazili wolę dalszego orzekania w tym sądzie. Oświadczenia siedmiu sędziów, w tym prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Józefa Iwulskiego oraz prezesa Izby Karnej Stanisława Zabłockiego, zostały zaopiniowane negatywnie.

Minister zastrzegł, iż "nie śmiałby podnosić wobec sędziego Zabłockiego jakichkolwiek zarzutów tej natury, które pojawiają się wobec niektórych innych sędziów, związanych z ich przeszłością". - Jeśli chodzi o sędziego Zabłockiego, to powiem w ten sposób. O tym, czy ktoś jest krystalicznym obywatelem, z perspektywy obywatelskiej można ocenić, jeśli w sposób restrykcyjny podporządkuje się i wywiązuje się z wszelkich reguł prawa, które zostało uchwalone i nie zostało zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny - dodał minister.

Przypomniał, że ustawa o SN - której TK nie zakwestionował - wymaga obok złożenia zaświadczenia o woli dalszego orzekania także złożenia zaświadczenia lekarskiego. - O ile mi wiadomo sędzia Zabłocki takiego zaświadczenia nie złożył. Jeśli tak jest i nie dochował wymogów ustawy, to należy się dziwić, że (sędzia Zabłocki - PAP) się dziwi, iż KRS w tej sytuacji go tak zaopiniowała - powiedział.

Prezes Zabłocki w swym oświadczeniu nie powołał się bezpośrednio na nową ustawę o SN, lecz na konstytucję. W poniedziałek w oświadczeniu zamieszczonym na stronie SN napisał, że w okresie stanu wojennego i do demokratycznego przełomu lat 1989/1990 był adwokatem, a sędzią SN został w kwietniu 1991 r.

"W trakcie mojej pracy w adwokaturze starałem się zachowywać tak, jak powinni zachowywać się porządni ludzie i odważni adwokaci. Prawdą jest, że broniłem w kilku procesach, które można określić mianem politycznych i w każdym z nich uczyniłem - w moim przekonaniu - wszystko, co mógł uczynić adwokat dla reprezentowanej osoby. Były to obrony głównie studentów i młodych pracowników naukowych mojej macierzystej uczelni, czyli Uniwersytetu Warszawskiego, represjonowanych za działalność opozycyjną" - dodał w tym oświadczeniu.

Zabłocki dodał, że sprawą jego życia "było reprezentowanie w procesie rehabilitacyjnym, który toczył się w 1990 r. przez Izbą Wojskową SN, bohaterskiego rotmistrza Witolda Pileckiego".