Sąd Najwyższy postanowił zwrócić się w czwartek do Trybunału Sprawiedliwości UE z pięcioma prejudycjalnymi pytaniami dot. zasady niezależności sądów i niezawisłości sądów jako zasad prawa unijnego oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. SN postanowił też zawiesić stosowanie przepisów trzech artykułów ustawy o SN dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia.

Postanowienie SN zostało wydane na tle sprawy odwołania od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, gdyż w składzie sędziowskim znalazł się sędzia SN, który ukończył 65. rok życia i wobec, którego trwa, zawarta w ustawie o SN, procedura dot. przechodzenia w stan spoczynku lub dalszego orzekania w SN. Według SN, do czasu rozstrzygnięcia przez TSUE kwestii, których dotyczą pytania, prezydent i Krajowa Rada Sądownictwa powinni wstrzymać się z czynnościami w procedurze dot. sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia.

Warchoł powiedział w piątek w TVN24, że ws. działania SN najbardziej żal ludzi, którzy zwrócili się do SN, żeby im pomógł i rozpatrzył odwołanie od decyzji ZUS. Wiceminister sprawiedliwości dodał, że Sąd Najwyższy tej sprawy nie rozstrzygnął, odwrócił się do nich plecami. I zadał pytanie (do TSUE) niezwiązane zupełnie ze sprawą, w której ci ludzie do sądu się zwrócili, zapytał o swoje uprawnienia emerytalne, nie o prawa i interesy tych osób. Jednocześnie, druga ręką zawiesił ustawę wobec wszystkich - powiedział Warchoł.

Jak dodał SN, dał sygnał, że oto Sąd Rejonowy w Inowrocławiu może zawiesić Kodeks drogowy, sąd w Stalowej Woli może zawiesić Prawo karne. Wiceminister sprawiedliwości przekonywał, że prawo unijne wskazuje, kiedy można zadać pytanie prejudycjalne. Wtedy, gdy ma to znaczenie dla praw i interesów stron, osób w tym postępowaniu. Tutaj nie ma absolutnie żadnego związku - powiedział Warchoł.

Zaznaczył jednocześnie, że każdy sąd w Polsce może pytać TSUE, ale właśnie, jeżeli to ma znaczenie dla praw i interesów osób występujących w postępowaniu. Tymczasem sędziowie SN mają w nosie te strony, mają w nosie tych ludzi, którzy poprosili o rozstrzygnięcie, chronią swoje interesy, chronią swój wiek emerytalny - ocenił Warchoł.

Przepisy prawa unijnego (...) zostały złamane, przepisy te wyraźnie wskazują, kiedy można zadać pytanie prejudycjalne. Nie było po pierwsze warunków formalnych spełnionych do zadania pytania prejudycjalnego, po drugie nie było warunków formalnych do zawieszenie stosowania ustawy - powiedział Warchoł.

Wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak (Nowoczesna) oświadczyła, że nie może w żadnym aspekcie zgodzić się z wiceszefem MS. Orzeczenie wydane w składzie sędziowskim, w którym uczestniczy osoba, która nie jest sędzią jest po prostu nieważne. To, co opowiada pan minister nie polega zupełnie na prawdzie, to nie jest działanie w interesie sędziów, tylko działanie w interesie strony, ponieważ jej będzie dotyczyć końcowe orzeczenie - wskazała Dolniak.

Ponadto, jak mówiła, SN jest tym sądem, od którego nie ma odwołań i dlatego, zgodnie z traktatem o funkcjonowaniu UE, ma obowiązek zwrócić się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym, gdy zachodzi obawa niezgodności prawa krajowego z prawem UE. Nasze prawo krajowe musi być zgodne z prawem UE - podkreśliła.

Dolniak dodała, że UE opiera się na zasadach praworządności, czyli niezależności sądów, niezawisłości sędziowskiej; podkreśliła, że prawo unijne m.in. opiera się na zakazie dyskryminacji także ze względu na wiek.

Warchoł pytany, czy sędziowie SN mogli zawiesić przepisy z ustawy o SN, wskazał, że zrobili coś zdecydowanie bezprawnego. Kodeks Postępowania Cywilnego wskazuje w sposób jednoznaczny, że postanowienie o zabezpieczeniu (..) może być wydane wówczas, gdy strony o to wnoszą - powtórzył Warchoł podkreślając, że został naruszony artykuł 232 Kpc.

Wiceszef MS wskazywał ponadto, że jeżeli sprawa jest w SN, to postanowienie o zabezpieczeniu wydaje sąd I instancji. Mówił, że nie można instrumentem cywilno-prawnym zawieszać ustawy i kreować sytuacji prawnej organów konstytucyjnych państwa, wpływać na ustrój państwa i tamować kompetencji organów takich jak Krajowa Rada Sądownictwa, jak prezydent.

To jest absolutnie zachowanie, które prowadzi do anarchii niestety, prowadzi do erozji prawa (...) SN postawił się ponad konstytucją, ponad obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym, ustanowił nowy jakiś, kompletnie archaiczny system prawa nieznany naszemu ustawodawstwu - mówił Warchoł.

Z kolei Dolniak wskazywała, że SN jest sądem, który zawsze dokonywał wykładni prawa i wytyczał linię orzeczniczą. Jak mówiła, prezydentowi pozostaje poczekanie na odpowiedź TSUE. Natomiast zdaniem wiceministra sprawiedliwości, ani prezydent, ani KRS nie może zastosować się do postanowienia SN.