Autor tekstu opublikowanego w piątek w "Die Welt" Philipp Fritz nazywa decyzję strony polskiej o wpisaniu Ludmyły Kozłowskiej do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS) "niezwykłym przypadkiem", bowiem oznacza ona "postawienie działaczki praw człowieka na jednaj płaszczyźnie z terrorystami i ciężkim przestępcami" i uznanie jej za "zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa" - czytamy w polskojęzycznej wersji serwisu "Deutsche Welle".

"Sprawa Kozłowskiej, która wywołała już sporo niepokoju w Polsce, może doprowadzić do konfliktu polsko-niemieckiego" – ocenia Fritz cytowany przez "Deutsche Welle". "Fakt, że to właśnie Niemcy wydali wizę Ukraince określanej przez zbliżonych do rządu polskich publicystów jako rosyjską agentkę, rozgrzał do czerwoności polskojęzyczne media społecznościowe pełnymi oburzenia wpisami o Niemczech i Kozłowskiej" – czytamy dalej.

Zdaniem Fritza przypadek szefowej fundacji Otwarty Dialog charakteryzuje się "szczególną siłę rażenia", gdyż po raz pierwszy wyszło na jaw, że kraj UE wykorzystał SIS do wydalenie działaczki praw człowieka. Jak podkreśla autor, jest to "opcja nuklearna" oznaczająca natychmiastową deportację, bez wyjaśnienia i bez prawa powrotu do strefy Schengen. "Znam tylko numer mojej sprawy" – cytuje Kozłowską niemiecki dziennikarz.

"Die Welt" przytacza również opinię ekspertki prawa migracyjnego Evelien Brouwer z Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie, która ma wątpliwości co do zgodności z prawem polskiego wpisu do SIS, a także realizacji tego wpisu przez władze belgijskie. Według niej "niejasne źródła finansowania" nie są wystarczającym powodem wydalenia. "Czy decyzja o wydaleniu jest odpowiednia do skali zagrożenia?" – pyta Brouwer.