Z badań wynika, że partia Tuska nie ma jeszcze powodów do zdenerwowania. PO cieszy się wciąż poparciem ponad połowy Polaków. Dla partii rządzącej od dziewięciu miesięcy to świetny wynik. Ale jeśli porównać sondaże sprzed miesiąca, negatywna tendencja staje się wyraźna: z badania na badanie Platformie ubywa po dwa, trzy punkty poparcia. Potwierdzają to badania innych ośrodków - wg sondażu SMG KRC dla "Faktów" TVN, różnica między PO a PiS maleje i wynosi dziś 20 punktów, a jeszcze przy poprzednim badaniu, dwa tygodnie wcześniej wynosiła 27 punktów.

Co mogło wpłynąć na ten spadek notowań? PO unika przecież wielkich medialnych wpadek, nie podejmuje kontrowersyjnych decyzji, nie słychać o żadnych aferach na miarę afery Rywina. Ale w minionym miesiącu rząd wciąż krytykowany był za nierozwiązane problemy ochrony zdrowia, a opozycja bezlitośnie punktowała za bezczynność minister Kopacz. Rząd nie poradził sobie z rosnącą ceną benzyny, co spowodowało pierwszą sejmową debatę nad wotum nieufności wobec ministra z rządu PO: szefa resortu finansów Vincenta Rostowskiego. Minister edukacji Katarzynie Hall nie udało się rozwiązać konfliktu z nauczycielami, których protest ma się od września zaostrzyć, a do protestującego ZNP dołączyła także oświatowa "Solidarność".

W maju premier wyjechał do Ameryki Południowej, a media wykorzystały malownicze zdjęcia ze szczytu Machu Picchu do rozliczania szefa rządu z tej podróży. To także musiało mieć wpływ na notowania całej Platformy.

Utrzymanie ponad 50-procentowego poparcia przez dziewięć miesięcy to sukces PO. Jednak, jak pokazują losy poprzednich rządów, po miodowym okresie zaufania, może nastąpić pogorszenie, a nawet załamanie notowań. Wyraźne sygnały zmiany nastawienia elektoratu już są.