Według Milczanowskiego, Wałęsa nie był agentem "Bolkiem". Jego zdaniem, nie ma na to żadnych dowodów. Co więcej, były prezydent wcale nie usunął ze swej teczki części dokumentów, o co oskarżają Wałęsę polityczni wrogowie. Ich zdaniem, wyjął on z teczki te papiery, które mogły świadczyć o jego agenturalnej przeszłości.

Wałęsa wypożyczał swą teczkę dwa razy. Przeglądał ją w Belwederze. Milczanowski przyznaje, że za pierwszym razem materiały wróciły niekompletne. "Prosiłem, żeby zwrócił resztę, więc zwrócił w kopercie z adnotacją: otwierać tylko za zgodą prezydenta. Nie miałem prawa jej otworzyć" - mówił w TVN24.

"Zarzuty wobec człowieka, który tyle zrobił dla Polski są niskie, małe i podłe" - dodał. Skomentował też słowa Lecha Kaczyńskiego, według którego Wałęsa współpracowal z SB. "Nigdy nie byłem o nim wysokiego mniemania, ale wypowiedzią o <Bolku> stracił u mnie wszystko" - stwierdził Milczanowski.