Doradcy premiera radzą bić dzieci
Czy można bić dzieci? Każdy rozsądny rodzic powie, że nie. Innego zdania są doradcy Donalda Tuska. Ich zdaniem bez fizycznego przymusu i przemocy nie można zapewnić małemu dziecku... bezpieczeństwa - alarmują "Wydarzenia" Polsatu, które dotarły do bulwersującej opinii ekspertów premiera.
- Miła aktorka w kampanii przeciw przemocy
- Ćwiąkalski nie chce zakazu bicia dzieci
- Będą karać rodziców za danie klapsa
- Kaczyńska i Tusk bili własne dzieci
- Pijana matka rzuciła dzieckiem o tapczan
- Pijany tata zbił kolegę syna... z przedszkola
- Zbijesz dziecko, wyrzucą cię z domu!
- Premier: Głodne dziecko to hańba
- Polacy nie bronią katowanych dzieci
- Kat rocznej Klaudii spędzi w więzieniu 13 lat
- Sędzia pobił bawiącą się dziewczynkę
- Rodzice skatowali 2,5-letnią córeczkę
- Pijana babcia pobiła niemowlę
- Pijany wujek maltretował 1,5-roczną dziewczynkę
- Pijana matka pobiła czteroletnią córeczkę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W skład Rady Legislacyjnej, która doradza premierowi, wchodzi 15 profesorów, specjalistów od edukacji i pedagogiki. Do jakiego wniosku doszli ci naukowcy, zastanawiający się nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie?
"Karcenie, nawet fizyczne, nie oznacza przecież bicia dziecka, a bez stosowania elementów przymusu i przemocy nie sposób zapewnić nawet elementarnego bezpieczeństwa małemu dziecku" - cytują opinię ekspertów "Wydarzenia" Polsatu.
Jeszcze w maju Donald Tusk obiecywał, że wkrótce zaczną obowiązywać przepisy zakazujące cielesnego karania dzieci. Trwają prace nad zmianą ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Przyjęte w 2005 roku przepisy nie zakazują bowiem jednoznacznie bicia dzieci. Dlaczego? Bo politycy uznali wtedy, że byłaby to ingerencja w prawa rodzicielskie.
>>>Kaczyńska i Tusk bili własne dzieci
"To jest dramat. To jest przyzwolenie na przemoc" - twierdzi Mirosława Kątna, szefowa Komitetu Ochrony Praw Dziecka. "Uderzenie człowieka uwłacza jego godności i nie ma znaczenia, że ma on jedynie kilka lat. Rodzic, dając dziecku klapsa, ustanawia bardzo nierówną relację: jest tym silnym, a dziecko tym słabszym" - tłumaczy.
Z ekspertami premiera nie zgadzają się nawet urzędnicy resortu pracy, którzy przygotowują zmiany w prawie. "Stosowanie kar cielesnych to niemoc, nieradzenie sobie" - nie ma wątpliwości Krystyna Wyrwicka z ministerstwa.
Członkowie Rady Legislacyjnej nie chcieli komentować swej zaskakującej opinii.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!