Postawiony w ostatnich dniach zarzut dla Z. dotyczy przestępstwa trwałego uchylenia się od służby wojskowej przez opuszczenie jednostki lub wyznaczonego miejsca przebywania, lub pozostawania w takim celu poza nimi. - mówi pułkownik Ireneusz Szeląg, wiceszef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Od początku śledztwa w sprawie zaginięcia szyfranta policja przyjmowała trzy scenariusze - został , lub obce służby, dla których mógł pracować, .
Stefan Z. i jego doświadczenie zdobyte w czasie służby w wywiadzie mogły być bardzo cenne dla innych krajów. używane do kodowania dokumentów i meldunków. Jak ustalił DZIENNIK, , czyli oficerów służb wysyłanych za granicę. To z kolei oznacza, że w razie zdrady szyfranta nasi agenci mogli znaleźć się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
DZIENNIK jako pierwszy ujawnił sprawę zaginięcia Stefana Z. Ustaliliśmy wówczas także między innymi, że . "Nic nie wskazuje, aby chorąży nadal żył. Cierpiał na depresję, a jego wiedza jest niebezpieczna dla państwa" - mówił DZIENNIKOWI w lipcu 2009 szef kolegium do spraw służb specjalnych Jacek Cichocki.
Potem okazało się również, że na koncie zaginionego wojskowego jest , których nikt do tej pory nie próbował podjąć. Szyfrant przepadł jak kamień w wodę.
Chorążego nie da się przesłuchać, więc śledztwo w jego sprawie będzie wkrótce zawieszone.