Platforma ma do Macierewicza liczne zastrzeżenia. "To człowiek, który oczerniał niewinnych ludzi i nikogo nie przeprosił, szkodził wywiadowi, jego wypowiedzi są nacechowane złą wolą, niemerytoryczne, niekompetentne, to szkodnik buszujący od dawna w polskiej polityce, zdestabilizuje pracę komisji" - wylicza Stefan Niesiołowski.

PO wysuwa też argumenty merytoryczne. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski przypomniał wczoraj, że poseł PiS nie posiada certyfikatu upoważniającego do dostępu do tajnych dokumentów. Macierewicz stracił certyfikat w październiku 2008 r. Wniosek o jego odebranie złożyła Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Powód? Złamanie procedur przechowywania informacji niejawnych.

Dla PiS postawa PO to przede wszystkim ingerowanie w wewnętrzne sprawy ich partii. "Zgłaszanie posłów do komisji to suwerenna decyzja każdego klubu. Platforma Obywatelska łamie standardy demokratyczne co do zasad" - mówi twardo wiceszef klubu PiS Paweł Kowal. I zdecydowanie odrzuca zarzuty, że PiS, zgłaszając Macierewicza, dąży do konfrontacji z PO. "To, co robi Platforma, to praktyki rodem z PRL, kiedy to Mieczysław Rakowski wysunął koncepcję konstruktywnej opozycji, czyli takiej, którą wskaże rząd" - atakuje rządzącą partię Kowal.

Także brak certyfikatu nie stanowi dla PiS problemu. "Macierewicz może przejść procedurę weryfikacyjną jak inni posłowie zgłoszeni do komisji i taki certyfikat otrzymać" - wyjaśnia poseł Andrzej Dera. Według niego sprzeciw polityków PO ma charakter wybitnie polityczny. "Przecież Platforma od kilku miesięcy blokuje wejście Macierewicza do różnych nadzwyczajnych komisji, ABW odebrała mu certyfikat jako karę za weryfikację Wojskowych Służb Informacyjnych" - wskazuje Dera.

PO nie przyjmuje tych argumentów. "To wyjątkowa sytuacja. Nie negujemy prawa PiS do zgłaszania kandydatur, ale to nie jest zwykła komisja, tylko nadzwyczajna, a jej członkowie są akceptowani przez cały Sejm" - polemizuje Niesiołowski. I podkreśla, że jego partia nie zgłasza zastrzeżeń wobec innego posła PiS Zbigniewa Wassermanna.

Sam Macierewicz komentuje konflikt krótko: "To decyzja klubu, nie moja". Sugeruje przy tym, że blokując jego kandydaturę, PO pokazuje, iż nie zależy jej na wyjaśnieniu sprawy: "Czy Platforma Obywatelska ma dobrą wolę i chce wyjaśnić sprawę śmierci Krzysztofa Olewnika? Czy też nie chce tej sprawy wyjaśnić, bo prześladują ją fobie i działania z przeszłości?" - prowokuje.

Do komisji, która ma wyjaśnić okoliczności porwania i śmierci Krzysztofa Olewnika, zgłoszonych zostało wczoraj siedem osób. Jeśli prezydium Sejmu zgodzi się na taki skład, skieruje go do akceptacji przez posłów. Jeśli jednak pojawią się zastrzeżenia, a w tym przypadku na pewno zgłosi je PO, klub PiS zostanie poproszony o podanie innej kandydatury. Gdy PiS nie zgodzi się na wycofanie Macierewicza, Sejm będzie głosował nad przyjęciem jego osoby oddzielnie. Głosowanie ma odbyć się w piątek.

Macierewicz nie ma szans na akceptację większości, PSL bowiem też jest przeciwko jego kandydaturze. "Ta komisja ma zająć się bardzo delikatną sprawą ludzkiej tragedii, to nie miejsce dla politycznych działań Macierewicza, który niszczy wszystko, czego się dotknie. Taki człowiek nie powinien zasiadać w tej komisji" - mówi szef klubu PSL Stanisław Żelichowski.