"Roli Powstania Warszawskiego dla Polski nie da się nigdy przecenić, stąd pomysł ustanowienia dnia pamięci" - tłumaczył wczoraj prezydent. Dodał, że jego nowa inicjatywa jest wyrazem wdzięczności bohaterom Warszawy za męstwo okazane w obronie Polski. Dzień ten nie byłby wolnym od pracy, lecz miał wymiar symboliczny.

Reklama

>>>Powstańcy do polityków: Marsz na drugi plan

Pomysł popierają kombatanci. "Dzięki niemu następne pokolenia będą pamiętać o naszym wysiłku" - mówi nam prezes Związku Powstańców Warszawskich gen. Zbigniew Ścibor-Rylski.

Prezydent jest przekonany, że jego ustawa znajdzie poparcie w Sejmie. "Nie wyobrażam sobie, żeby mogła nie być uchwalona" - podkreślił.

Jego rachuby są słuszne, bowiem nie tylko PiS, ale także PO deklarują jej poparcie. "Każde uczczenie naszych rodaków, którzy walczyli w heroicznym boju w Powstaniu Warszawskim, jest słuszne. Platforma poprze tę inicjatywę" - mówi nam wiceszef PO Waldy Dzikowski.

Jednocześnie politycy Platformy nie mają wątpliwości:prezydent wykorzystuje politycznie powstanie. "Inicjatywa dnia pamięci to akt polityczny" - twierdzi Niesiołowski, którego wuj zginął w powstaniu. Wicemarszałek Sejmu uważa, że Lecha Kaczyński chce zawłaszczyć to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. "Tezy, że dopiero on jako prezydent Warszawy godnie zorganizował obchody, są kłamstwem, wcześniej też były uroczyste obchody" - podkreślił. Przyznał jednak, że za tą inicjatywą zagłosuje, bo "idea jest dobra" .

Reklama

Ze stwierdzeniami Niesiołowskiego nie zgadza się dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski: "Owszem obchody były wcześniej, ale dopiero za prezydenta Kaczyńskiego udało się wokół nich stworzyć wspólnotę, połączyć pokolenia, nadać im ogólnonarodowy wymiar" - mówi poseł PiS.

Sam prezydent nie chce wdawać się w polityczne polemiki z PO. Gdy pytano go wczoraj o zarzut prof. Władysława Bartoszewskiego, że PiS z Muzeum Powstania Warszawskiego zrobiło "przyczółek polityczny" dla swojej partii, odmówił komentarza. "W bieżące spory związane z obchodami nie zamierzam się wtrącać" - stwierdził. Zaznaczył jednak, że nie uważa, aby za dużo polityki mieszało się do obchodów, bo - to nie prywatne, a ogólnonarodowe święto.

"Politycy przeminą, a każda dobra inicjatywa służąca upamiętnieniu powstania, jak Narodowy Dzień Pamięci, zostanie" - podsumowuje spór prezes Związku Żołnierzy Armii Krajowej Czesław Cywiński. Ale podobnie jak inni kombatanci nie chciałby w dniu 1 sierpnia powtórki z ubiegłego roku, gdy to składaniu wieńców pod pomnikiem Gloria Victis (Chwała Zwyciężonym) towarzyszyły brawa dla polityków PiS, a gwizdy i buczenie dla tych z PO. Do tego BOR postawił barierki ochronne, które uniemożliwiły kombatantom dostęp do pomnika. Sytuacje te tak zirytowały powstańców, że w tym roku zaapelowali, aby politycy w ogóle nie pojawili się na obchodach, ostatecznie zgodzili się na ich udział, ale prosili, aby nie zdominowali obchodów. W efekcie to politycy, a nie powstańcy mają stać za barierkami, nie będzie też wyczytywania nazwisk VIP-ów czy przemówień.