Politycy SLD uzasadniają, że ich film powstał ku przestrodze. Stylizowany jest na telewizyjne reklamy kart kredytowych. Filmik zaczyna się sceną ze spotu PiS „Ojcowie założyciele Platformy”, w którym trzech mężczyzn w ciemnych okularach wchodzi do jednego pomieszczenia. I tu pojawia się pierwszy komentarz SLD: „Sekunda animacji komputerowej: 500 złotych”.

Scena druga. Obraz ze spotu atakującego Pawła Grasia „Rzecznik rządu udaje się do pracy”. Komentarz Sojuszu: „128 sekund spotu, cena rynkowa: 64 tysiące złotych”. Scena trzecia. Fragment ostatniego spotu PiS „Spotkanie z waltzem”, na którym widać premiera Donalda Tuska grającego w piłkę. Komentarz SLD: „Występ Donalda w spocie PiS – gratis”. I ostatnia scena. Pojawia się uśmiechnięty szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. Komentarz SLD: „Uśmiech Edgara Gosiewskiego w czasie kryzysu – bezcenny”.

>>> Zobacz jak liderka PiS niszczy Warszawę

– Poziom merytoryczny tych pseudospotów jest żaden, nie wnoszą one do dyskusji politycznej nic. To powrót do poziomu ortodoksyjnego PiS, do fobii antyniemieckich – mówił wiceszef klubu Lewicy Tomasz Kamiński na specjalnie zwołanej konferencji. A polityków PiS pytał, ile pieniędzy z budżetu państwa poszło na zabawę jego spin doktorów. I skąd partia wzięła pieniądze: z dotacji, środków klubu czy funduszu eksperckiego? Sojusz skieruje oficjalne pismo do władz PiS z pytaniem o koszty filmów.

Co na to PiS? Adam Hofman w rozmowie z nami odpowiada: – Jeden spot kosztuje od kilkuset złotych do 1800 zł. Wszystkie filmiki, które do tej pory zrobiliśmy, kosztowały nas 8 tys. zł. A wszystko z pieniędzy klubu, ze składek parlamentarzystów. Poseł PiS tłumaczy też, że w produkcję reklamówek zaangażowani byli pracownicy biura prasowego klubu. Jedynie za animację zapłacono zewnętrznemu wykonawcy. Jak nieoficjalnie przyznają posłowie PiS, zarówno biznesplan, jak i końcowy efekt akceptował Przemysław Gosiewski.

>>> Zobacz jak PiS szydzi z rzecznika dozorcy

Skąd zatem takie rozbieżności między kwotą wyliczoną przez SLD, a tą, którą podaje PiS? Nie wiadomo. Kamiński twierdzi, że sam dzwonił po agencjach reklamowych i sprawdzał stawki. – Najtańsza sekunda animacji w formacie 2D kosztuje 350 zł, a najdroższa – ponad 2,5 tys. zł – tłumaczył wczoraj poseł lewicy. My też sprawdziliśmy. Jak poinformowała nas Ewa Czekała z 4FunTv, która emituje kilkudziesięciosekundowy serial animowany „Kartony”, koszt produkcji jednego odcinka wynosi od 1,5 do 20 tys. zł. Cena zależy od rodzaju stosowanej animacji.

W porównaniu ze spotami telewizyjnymi krótkie reklamówki internetowe rzeczywiście mogą być dla partii sposobem na szukanie oszczędności. Dlatego PiS już zapowiada, że podobnych filmików już niedługo może być w sieci więcej. Tym bardziej że PiS ogłosiło konkurs na scenariusz kolejnych reklamówek. – Najlepsze opublikujemy i nagrodzimy – zapewnia Hofman.