W ciągu 6 miesięcy kilkukrotnie weryfikowano teren poszukiwań boeinga 777. Kolejna faza operacji skupia się na 60 000 kilometrów kwadratowych dna morskiego w pobliżu Australii na Oceanie Indyjskim.

Obowiązująca obecnie wersja śledczych zakłada, że samolot został specjalnie zawrócony z kursu i najprawdopodobniej w nienaruszonym stanie, po tym jak w zbiornikach boeinga skończyło się paliwo, spoczął na dnie oceanu. To ma tłumaczyć fakt, że przez pół roku poszukiwań, łącznie z analizą zdjęć satelitarnych, nie natrafiono na żadne szczątki maszyny.

Poszukiwaniami samolotu linii Malaysia Airlines kierują władze Australii. Operacja współfinansowana jest przez Malezję. Uczestniczą w niej także statki chińskie - dwie trzecie pasażerów zaginionej maszyny pochodziła bowiem właśnie z Chin. 

CZYTAJ TAKŻE: Zaginiony samolot i nowa hipoteza. Pasażerowie się udusili?>>>