Imigranci z krajów UE zapłacili w podatkach o 20 mld funtów (ok. 108 mld zł) więcej, niż otrzymali w świadczeniach od Wielkiej Brytanii w latach 2001-2011 - wynika z badania przeprowadzonego na University College London (UCL). Z raportu wynika, że migracja z państw Unii przynosi Wielkiej Brytanii wymierne korzyści - 5 miliardów euro w ciągu minionych 17 lat.

Głos w tej sprawie zabrali politycy. 

Teoretycznie powinno to położyć kres sporom o pracowników przybyłych z Unii Europejskiej, ale tak się bynajmniej nie stało. Wiceminister spraw wewnętrznych odpowiedzialny z imigrację - konserwatysta Mark Harper mówił BBC:

Moim zdaniem, tu chodzi o tempo zmian, jakie obserwujemy. Ostatnio, w ciągu mniej więcej półtora roku, imigracja netto z Unii wzrosła ponad dwukrotnie, a to stwarza wielkie napięcia. Dlatego premier Cameron ma absolutnie rację koncentrując się na tej sprawie. 

Rzecznik opozycji deklaruje się po stronie imigracji, ale też niepozbawionej hamulców: Jestem za silnymi granicami, za imigracją, z której kraj ma korzyść, za przyjazdem ludzi, którzy mogą wspomóc naszą gospodarkę. Ale musimy się też przyjrzeć, jak to się odbija na społecznościach, tempu tych zmian, planowaniu usług na przyszłość - mówił labourzysta David Hanson, odpowiedzialny za imigrację w gabinecie cieni.

Sprawa nabrała takiego rezonansu społecznego i wagi politycznej, że wszystkie główne partie brytyjskie prą obecnie do kontroli napływu imigrantów z Unii.