Do siedziby tygodnika późnym rankiem weszło dwóch mężczyzn w kapturach i z karabinami. Otworzyli w holu redakcji, nie wchodzili na piętra budynku, jednak wystrzały były słyszalne w całej siedzibie "Charlie Hebdo".
W ataku zginął redaktor naczelny pisma i trzech rysowników, znanych pod pseudonimami: Cabu, Tignous i Wolinski, należących do najpopularniejszych we Francji. Ogółem w zamachu poniosło śmierć 12 osób, a kilkanaście zostało rannych. Cztery są w stanie ciężkim.
Z relacji świadków wynika, że przed siedzibą redakcji także doszło też do wymiany ognia z policją - wiadomo, że wśród zabitych jest dwóch policjantów. Francuskie media pokazują zdjęcie policyjnych aut pod siedzibą redakcji. Mają ślady kul na szybach. Według policji, napastnicy krzyczeli: "pomściliśmy proroka".
Według naocznych świadków, w tym również dziennikarza stacji informacyjnej znajdującej się naprzeciwko redakcji Charlie Hebdo, w sumie napastnicy oddali kilkadziesiąt strzałów.
W mediach społecznościowych przesyłane są też zdjęcia i filmy, na których widać napastników strzelających do policjantów. Jedno z nagrań, szczególnie brutalne, którego zdecydowaliśmy się nie zamieszczać, przedstawia chwilę, w której napastnicy postrzelili jednego z mundurowych. Gdy leżał na chodniku, ranny ale świadomy, podeszli do niego i z bliska strzelili mu prawdopodobnie w głowę.
Billeder fra Paris @charlie_hedbo_ - ramt politibil pic.twitter.com/I984Bdgb7c
— Casper Schrøder (@cascschroeder) styczeń 7, 2015
Autorzy napaści na pracowników francuskiego tygodnika "Charlie Hebdo" ukradli samochód i uciekając potrącili przechodnia. U bram stolicy porzucili jeden pojazd i ukradli kolejny.
Pracowników sąsiednich redakcji ewakuowano na dach.
Na miejscu pojawił się prezydent Francois Holland, który zwołał nadzwyczajne posiedzenie swego gabinetu. - powiedział prezydent Holland. Dodał również, że w ciągu ostatnich tygodni we Francji udaremnionych zostało wiele prób przeprowadzenia zamachów terrorystycznych. Atak potępił premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Oświadczył, że jego kraj wspiera Francję "w walce przeciwko terrorowi i w obronie wolności mediów"
Magazyn Charlie Hebdo od dawna wzbudzał wiele kontrowersji, publikując satyryczne rysunki. Ostatnio opublikował na Twitterze podobiznę Abu Bakra al-Baghdadiego, przywódcy dżihadystów z Państwa Islamskiego.
Meilleurs vœux, au fait. pic.twitter.com/a2JOhqJZJM
— Charlie Hebdo (@Charlie_Hebdo_) styczeń 7, 2015
W 2012 roku głośno było o karykaturach Mahometa, jakie wydrukował magazyn. Na pierwszej stronie kontrowersyjnego wydania przedstawiono żyda pchającego wózek inwalidzki z muzułmaninem i mówiącego: "Nie wolno sobie drwić". Obrazek opatrzono nagłówkiem "Nietykalni 2", który jest nawiązaniem do tytułu francuskiego filmowego przeboju we Francji.
W numerze znalazło się kilka karykatur Mahometa, w tym jedna przedstawiająca go nagiego.
W 2011 roku siedzibę pisma podpalono w akcie zemsty za zamieszczenie karykatur Allaha. Wtedy jeden z numerów zatytułowano „Charia Hebdo”, w nawiązaniu do prawa koranicznego i podpisano „redaktor naczelny - Mahomet”. Według policji w ostatnim czasie nie wysyłano żadnych gróźb pod adresem tygodnika, który nie zamieszczał jakichkolwiek anty islamskich satyr.
DETAILS: Shooting reported at HQ of French satirical weekly Charlie Hebdo https://t.co/Q27XnP3AS3 pic.twitter.com/1W2DAxQd3w
— RT (@RT_com) styczeń 7, 2015