W szpitalu w Switłodarsku leczeni są ukraińscy żołnierze ranni w walkach w pobliżu tej miejscowości. Do ostrzału doszło około 15.00 czasu miejscowego. Według komunikatu, na szpital spadły pociski z wyrzutni Grad. Pocisk moździerzowy zabił pracownicę. Lecznica nie działa, bo wypadły szyby z okien, a nie ma przecież ogrzewania.

W ciągu dnia najbardziej napięta sytuacja była w okolicach Debalcewa, ważnego węzła kolejowego między Mariupolem i Ługańskiem. Trwają tam cały czas walki między armia ukraińską i separatystami. Miasto jest ostrzeliwane, spadają pociski.

Ludzie nie mają co jeść, nie mają prądu, wody i ogrzewania. W obawie przed ostrzałem siedzą w piwnicach, gdzie wstawili piecyki - relacjonuje współpracownik Polskiego Radia Paweł Pieniążek. W mieszkaniach nie ma już szyb, w związku z czym wewnątrz jest około 8 stopni.

Żywność pochodzi tylko z pomocy humanitarnej, raz na dzień jedzie samochód po zaopatrzenie, bo na drogę dojazdową cały czas spadają pociski. Słychać wybuchy. 

Sztab twierdzi, że to wynik działań odwetowych, które Ukraińcy podjęli po sobotnim ostrzale cywilów w tym mieście. 

W ciągu ostatniej doby zginęło 9 wojskowych, 30 zostało rannych. Sztab poinformował, że w tym samym czasie zabito 68 bojówkarzy, a 200 zostało rannych.