Syryjski rząd używa zakazanych przez ONZ bomb beczkowych. Tak twierdzi w najnowszym raporcie organizacja praw człowieka Human Rights Watch. Raport dokumentuje co najmniej półtora tysiąca ataków bombami beczkowymi przeprowadzonych w ciągu ostatniego roku.
Używanie bomb beczkowych zostało zakazane w styczniu ubiegłego roku w rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Human Rights Watch twierdzi, że od tego czasu syryjskie wojsko, walczące ze zbrojną opozycją, zrzuciło co najmniej półtora tysiąca takich bomb, głównie w prowincjach Deraa na południu i Aleppo na północy kraju.

Bomby beczkowe to tania, prymitywna i śmiercionośna broń, jakiej syryjski rząd używa od lat. To beczki wypełnione materiałem wybuchowym i metalem, zrobione są tak, aby zabić jak najwięcej ludzi. Gdy są zrzucane na dzielnice cywilne, sieją spustoszenie - mówi Nadim Houry z Human Rights Watch. Organizacja twierdzi, że takie bomby mogą być zrzucane tylko przez wojska prezydenta Asada, bo tylko one posiadają śmigłowce. Informacje na ten temat Human Rights Watch zebrała dzięki zeznaniom świadków i zdjęciom satelitarnym. Organizacja twierdzi, że Baszar al-Asad kłamał, gdy w niedawnym wywiadzie dla BBC mówił, że jego wojska takiej broni nie używają. Kilka dni temu syryjska organizacja Syrian Network for Human Rights poinformowała, że w atakach z użyciem bomb beczkowych zginęło w ciągu roku ponad 6 tysięcy osób w Syrii. Wśród ofiar ma być niemal 2 tysiące dzieci i 2 tysiące kobiet.