Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans podkreślił, że mówienie o potrzebie wprowadzenia kary śmierci jest sprzeczne z zasadami i wartościami Unii. Podobnie jak przeprowadzana na Węgrzech ankieta w sprawie imigrantów. Sugerowano w niej, że przybysze stanowią zagrożenie dla krajowego rynku pracy.

Taka polityka - zdaniem Timmermansa - prowadzi do podziałów i nie powinna być promowana przez przywódcę państwa.

Niemiecka eurodeputowana Rebeca Herms mówiła, że podobną retorykę jak na Węgrzech stosowali naziści, by sięgnąć po władzę absolutną. Belgijski liberał Guy Verhofstadt stwierdził, że Węgry stały się soczewką zachowań, które nie powinny być akceptowane.

Viktor Orban, wspierany przez prawicę, przekonywał, że obywatele mają prawo sami decydować, czy chcą rozmawiać o nurtujących ich problemach. Propozycję wprowadzenia kwot imigrantów nazwał "absurdalną".

Podkreślił, że Węgry są drugim krajem w Europie, jeśli chodzi o liczbę udzielonych azylów. Nie chcą natomiast wspierać nielegalnej emigracji zarobkowej.

CZYTAJ TEŻ: Węgry przywrócą karę śmierci? UE odpowiada Orbanowi >>>