W hotspocie, czyli punkcie rejestracji na wyspie notuje się obecnie po kilka tysięcy migrantów dziennie. Porucznik Marcin Jurkowski z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej powiedział w rozmowie z Polskim Radiem, że sprostać tej sytuacji byłoby trudno każdemu krajowi ze względu na skalę kryzysu migracyjnego. Dlatego też Grekom potrzebna jest pomoc.

Porucznik Jurkowski dodał, że ważne jest przede wszystkim ustalenie, z jakiego kraju pochodzi dana osoba, pobranie jej odcisków palców i wprowadzenie do systemu. Dzięki temu możliwe jest ustalenie, gdzie była wcześniej i w jakim kraju starała się o azyl, nawet gdyby podała fałszywe dane.

Starszy chorąży Witold Czajkowski z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, który też bierze udział w tej procedurze, powiedział Polskiemu Radiu, że rejestracja migrantów na Lesbos odbywa się prawidłowo. Jego zdaniem, Grecy robią wszystko, co mogą, ale ze względu na liczbę migrantów, którzy przybywają do ich kraju, niezbędna jest im pomoc. Dlatego zespoły z całej Europy pracują tam na zmiany przez całą dobę. Według niego, rejestrowani są wszyscy przybysze.

Na Lesbos przebywa obecnie prawie 60 proc. wszystkich migrantów, którzy przedostają się do Grecji. Tylko w styczniu na wyspę dotarło ponad 37 tysięcy osób.