Według danych gromadzonych przez GUS od 2009 r. do końca ubiegłego roku w naszych urzędach stanu cywilnego zarejestrowano 255 tys. dzieci urodzonych za granicą. Ale tych, które faktycznie przyszły na świat poza krajem, jest więcej, tylko nie wszystkie są u nas rejestrowane. Choćby dlatego, że rodzice nie mają takiego obowiązku.

Wiedza o tym, ile ich rzeczywiście jest, zakłócona jest także tym, że nie ma limitu czasu, kiedy takie dziecko można w Polsce zarejestrować. Może być więc i tak, że w 2015 r. zgłoszono do USC jedenastolatki, gdyż statystyki te uwzględniają nie tylko potomstwo urodzone w danym roku, ale także w latach wcześniejszych, począwszy od 2004 r.

Mając to wszystko na uwadze, podjęliśmy próby oszacowania – jak wielu młodych Polaków żyje poza krajem. Wyszła spora liczba – jakieś pół miliona.

Jak to wyliczyliśmy? Jak wykazał spis powszechny, w I połowie 2011 r. poza naszym krajem ponad trzy miesiące przebywało ok. 226 tys. dzieci w wieku do 14 lat. A jeśli uwzględnimy również te starsze, do 19. roku życia – będzie ich już 291 tys. A gdy do nich doliczy się i te urodzone w późniejszym czasie i zarejestrowane w Polsce (193 tys.), liczba rośnie do 484 tys. Nie wiadomo przy tym, ile dzieci nie zarejestrowano w Polsce, ile stąd dojechało do rodziców za granicą, a ile wróciło do Polski.

Pewne jest natomiast, że w ubiegłym roku nastąpił wyraźny wzrost liczby Polaków urodzonych za granicą i zgłoszonych do ewidencji w naszych USC. Zarejestrowano ich 43 tys. – o 13 proc. więcej niż w roku poprzednim i najwięcej od 2009 r. – Wzrost ten wynika przede wszystkim z tego, że powiększyła się grupa rodaków, którzy przebywają na emigracji dość długo i mają na tyle stabilną sytuację ekonomiczną, że mogą decydować się na dzieci – uważa prof. Irena Kotowska z SGH.

Potwierdzają to badania NBP. Według nich w końcu 2014 r. statystyczny polski emigrant przebywał w Wielkiej Brytanii prawie 9 lat, w Irlandii nieco ponad 7 lat, w Holandii blisko 5 lat, a w Niemczech aż 11 lat.

– Obecna emigracja ma w dużym stopniu charakter osiadły. Dlatego za granicą rodzi się dość dużo polskich dzieci – twierdzi prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.

Wzrost może wynikać również ze struktury wiekowej emigrantów. Ze spisu powszechnego wynika, że w 2011 r. za granicą przebywało ok. 250 tys. kobiet w wieku 35–49 lat. Od tego czasu minęły już cztery lata. Przybyło więc osób, które decydowały się na macierzyństwo ze względu na tykający zegar biologiczny.

– Do zwiększenia liczby dzieci urodzonych za granicą i zarejestrowanych w Polsce mogła się przyczynić także tocząca się w wielu krajach, m.in. w Wielkiej Brytanii, dyskusja o ograniczeniu przywilejów socjalnych dla emigrantów, w tym głównie zasiłków wypłacanych na dzieci – ocenia dr Agata Zygmunt z Uniwersytetu Śląskiego. Wyjaśnia, że część emigrantów mogła zarejestrować dzieci w Polsce, aby móc korzystać z benefitów związanych z polityką prorodzinną prowadzoną w naszym kraju.

– Zwiększona rejestracja dzieci w Polsce może oznaczać również, że wśród części emigrantów jest silna potrzeba utrzymania więzi z naszym krajem, bo a nuż się jeszcze tu wróci. Zarejestrowane dziecko może być łącznikiem, nawet symbolicznym gestem, że te więzi jeszcze istnieją – twierdzi prof. Krystyna Iglicka-Okólska, rektor Uczelni Łazarskiego.

Gdyby przyjąć, że wszystkie dzieci emigrantów zarejestrowane w ubiegłym roku w naszych USC urodziły się również w ubiegłym roku, to – uwzględniając 369 tys. dzieci urodzonych w kraju – okaże się, że statystycznie co dziesiąte polskie dziecko przyszło na świat za granicą.