"Wiem, że nie żyje, ale ja nie chcę zmian" - mówił jeden z mieszkańców wioski Voinesti rumuńskiej telewizji. W jego ślady poszli sąsiedzi i zmarły w niedzielę Neculai Ivascu, który rządził wioską kilkanaście lat, znów został sołtysem. Komisja wyborcza wolę mieszkańców uszanowała i wynik uznała.

Jednak, jak podaje telewizja BBC, rywal zmarłego, Gheorghe Dobrescu, nie ma zamiaru się poddać. Wynik głosowania już zaskarżył i domaga się ponownych wyborów, tłumacząc, że zmarły nie może być sołtysem.

A wszystko przez nagłą śmierć pana Ivascu. Było już za późno, by zmienić karty do głosowania i znaleźć nowego kandydata. Dlatego na listach wciąż było jego nazwisko, a mieszkańcy wioski woleli głosować na tego, kto sprawdził się w rządzeniu... nawet jeśli zmarł.