Dla jedynej kobiety, która przeżyła makabryczną podróż, ratunek przyszedł zbyt późno. Zmarła tuż po tym, jak trafiła do szpitala. Cztery osoby, które przeżyły, są w ciężkim, ale stabilnym stanie. Przede wszystkim są mocno odwodnione.

Wypłynęli z Dominikany w połowie października. Na pokładzie były 33 osoby. Płynęli do Puerto Rico. By nie umrzeć z głodu, musiały jeść ciała współtowarzyszy. Ostatni zmarły służył za posiłek. Ciała pozostałych były wyrzucane za burtę.

Kiedy nie było o nich informacji przez dwa tygodnie, ich rodziny zgłosiły zaginięcie. Władze Dominikany poprosiły o pomoc amerykańskie władze. A te wysłały na poszukiwania śmigłowce i łodzie straży przybrzeżnej.

W niedzielę rozbitków odnaleziono w pobliżu wysp Turks i Caicos. Okazało się, że nie dopłynęli do Puerto Rico, bo ze statku uciekł kapitan.

Każdego roku setki ludzi próbują uciec przez ocean z Dominikany do USA. Wielu ginie. Część z tych, którzy ocaleli, ucieka się do kanibalizmu. W 2004 roku z Dominikany wypłynęła grupa 87 imigrantów. By przeżyć, pili kobiece mleko, słoną wodę i jedli ludzkie mięso. Uratowano tylko 36 rozbitków.