Ma pan podobny problem, co niegdyś Hanna Gronkiewicz-Waltz. Odmówił pan radnym podania imion i nazwisk osób prywatnych, z którymi Szczecin zawiera umowy. Z tą różnicą, że stołeczny ratusz, będąc pod naciskiem, zaczął te umowy ujawniać. Pan nie zamierza?

PIOTR KRZYSTEK: Umowy są jawne, prowadzimy publiczne rejestry, nie ukrywamy niczego. Problem dotyczy jednego z elementów tego zagadnienia, czyli danych osobowych osób, które nie prowadzą działalności gospodarczej, a współpracują z miastem na zasadzie odpłatności. Stanowi to ułamek wszystkich zawieranych przez nas umów. Jestem za tym, aby i te dane były jawne. Ale mamy dwie ustawy, które regulują te kwestie – o ochronie danych osobowych oraz o dostępie do informacji publicznej. Dlatego to powinno być rozstrzygnięte na gruncie sądowym, dotychczasowe wyroki są korzystne dla tych osób, których dane anonimizujemy.

Nie obawia się pan, że niezależnie od powodów ta sprawa panu zaszkodzi?

To w jakimś sensie kłopotliwa sytuacja. Jestem zwolennikiem pełnej jawności. Natomiast szanuję prawa osób do ochrony ich danych. Teraz prosimy ludzi zawierających umowy z miastem o deklaracje, czy zgadzają się na opublikowanie danych, czy nie, więc na ten moment mamy to rozstrzygnięte. Rzecz dotyczy umów zawieranych w przeszłości. Jeżeli sądy rozstrzygną, że musimy je ujawniać, a osoby, które chcą z miastem współpracować, nie będą się na to godziły, umowa nie dojdzie do skutku. Jeżeli orzeczenia wskażą natomiast, że te dane są chronione, nadal będziemy pytać o zgodę.

Budowa szybkiego tramwaju miała być jedną z ważniejszych inwestycji Szczecina. Wybuchła jednak awantura dotycząca wywłaszczenia właścicieli zabytkowej willi Grüneberga. Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że naruszył pan Konwencję o ochronie praw człowieka. Chyba żaden prezydent miasta nie spotkał się z tak ciężkim zarzutem.

Przygotowując inwestycję, wiedzieliśmy, iż budynek koliduje z budową SST. Od lat był przewidziany do rozbiórki. Ale na skutek interwencji różnych osób został dopisany do rejestru zabytków. Gmina była większościowym właścicielem tego obiektu, a problem dotyczył osób, które miały niespełna 15 proc. udziałów w nieruchomości. Szukaliśmy kompromisu, jednak druga strona stała na stanowisku, że willi nie można ruszyć, a należy przeprojektować trasę szybkiego tramwaju, choć kosztowałoby to kilkanaście milionów i mogłoby się wiązać z utratą funduszy unijnych. Nigdy nie zostaliśmy wpuszczeni do budynku jako właściciel, by zrobić choćby inwentaryzację. Przyznaliśmy lokale zamienne, choć nie mieliśmy obowiązku. Z wyroku NSA wynika, że powinniśmy willę przestawić i zasiedlić ponownie tymi samymi mieszkańcami. Przypomnę, że byli właścicielami kilkunastu procent udziałów, dlatego ponowne zasiedlenie byłoby trudne. Sąd pominął także, że już od kilkudziesięciu lat nie można w tym miejscu lokować budynków mieszkalnych, co wynika z planów zagospodarowania przestrzennego, więc willa w nowym miejscu nie uzyskałaby zgody na użytkowanie jako lokal mieszkalny. Dodam także, że miasto nie było stroną w tym postępowaniu, więc nie mieliśmy szansy przedstawić naszych argumentów. Sąd nie uchylił decyzji i pozwoleń wydanych w tej sprawie, stwierdził jedynie, że doszło do wywłaszczenia nadmiernego. W mojej ocenie wyrok NSA jest krzywdzący dla miasta, a jego uzasadnienie nieadekwatne do faktycznej sytuacji prawnej i rzeczywistej.

W kampanii wyborczej w Szczecinie często poruszany jest problem bezpieczeństwa w mieście. SLD podaje, że 70 proc. mieszkańców nie czuje się bezpiecznie. PiS z kolei proponuje powołanie grupy szybkiego reagowania straży miejskiej, by walczyć z chuligaństwem. Czy stan bezpieczeństwa, np. w takich dzielnicach jak Niebuszewo, Gocław czy tereny wokół stoczni, jest jednym z głównych problemów Szczecina?

Nie znam dużego miasta w Polsce i na świecie, które byłoby w stu procentach bezpieczne. Wskaźniki przestępstw są coraz niższe w Szczecinie na skutek różnych działań – jesteśmy wręcz w czołówce dużych miast. Policja jest sprawniejsza i lepiej wyposażona, m.in. dzięki zaangażowaniu finansowemu miasta – kilka dni temu np. przekazaliśmy policji 33 radiowozy, remontujemy też komisariaty. Mamy strażników szkolnych, którzy prowadzą działania profilaktyczne. Każda rada osiedla ma przydzielonych strażników osiedlowych, którzy rozpoznają problemy dzielnicy.

Pana program inwestycyjny Szczecin 2020 opiewa na kwotę 3 mld zł. Jakie największe inwestycje są w planach?

Priorytetem są inwestycje infrastrukturalne. Chcemy kontynuować rozbudowę arterii wjazdowej. Szykujemy też dużą inwestycję drogową z uwzględnieniem ronda i bezpośredniego zjazdu na autostradę A6 od strony. autostrady poznańskiej. Przygotowujemy także do realizacji kolejny odcinek obwodnicy śródmiejskiej, stawiamy również na nabrzeża i infrastrukturę przyjazną mieszkańcom, która poprawi estetykę miasta.

Z jednej strony Szczecin korzysta na sąsiedztwie autostrady A6 prowadzącej do Berlina. Z drugiej tak naprawdę ma jedno dogodne z nią połączenie (węzeł Kijewo). Czy jest szansa, że mieszkańcy uzyskają więcej komfortowych dojazdów do A6 (chodzi m.in. o remont autostrady poznańskiej i modernizację węzła Podjuchy)?

To będzie element projektu przebudowy autostrady poznańskiej. Rozpoczynamy od budowy ronda w Podjuchach. Mamy też dobry dojazd do A6 przez Dąbie, który obsługuje strefę przemysłową. Przed nami jeszcze jedno zadanie. Z sąsiednią gminą zabiegamy w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o budowę bezpośredniego połączenia ronda Hakena z A6.

Jak program inwestycyjny wpłynie na zadłużenie miasta? Agencja ratingowa Fitch prognozuje, że w latach 2014 –2016 zadłużenie Szczecina ustabilizuje się na poziomie ok. 60 proc. dochodów bieżących (w 2013 r.: 935 mln zł i 57 proc.). Jak na zadłużenie miasta w kolejnych latach wpłynie zapowiedziany przez pana intensywny program inwestycyjny?

Wysoki poziom nadwyżki operacyjnej pozwala nam regulować zobowiązania – w tym roku doszliśmy do 13 proc. realnego wykonania, co daje kwotę 200 mln zł. W przyszłym roku będziemy oscylować w granicy 14–15 proc. Dzięki temu możemy rozważać możliwości pożyczania środków inwestycyjnych w przyszłości. Liczymy też na środki unijne w przypadku kluczowych i najdroższych inwestycji. Szacujemy, że z 3 mld zł, na jakie opiewa program Szczecin 2020, jedna trzecia to będą fundusze europejskie.

Pana kontrkandydat z PO Łukasz Tyszler proponuje pakiet rozwiązań dotyczących m.in. terenów stoczni. Jak można te tereny wykorzystać?

Kluczową sprawą jest wspieranie przedsiębiorców, którzy już tam działają. Miasto jest członkiem Zachodniopomorskiego Klastra Morskiego, współpracujemy, pomagamy na różne sposoby. Na terenach stoczniowych ciągle powstają nowe miejsca pracy, na dziś jest ich ok. 1,5 tysiąca. Pomagamy firmom poprzez tworzenie warunków do szkolenia pracowników. W tym roku otworzyliśmy pięć klas w naszych technikach i szkołach zawodowych, które są dedykowane poszczególnym firmom działającym w branży okołostoczniowej. Chcemy w ten sposób moderować rynek pracy, bo w najbliższej przyszłości będziemy mieli duże zapotrzebowanie na monterów czy spawaczy. Szczecin nie ma wielkiej konkurencji, jeśli chodzi o inwestycje wymagające dostępu do wody. Oprócz nas liczą się tylko Gdańsk, Gdynia i Świnoujście.

W granicach administracyjnych Szczecina znajduje się czwarte największe jezioro w Polsce. Mimo to nie jest jakoś szczególnie zagospodarowane – pełen potencjał turystyczny wydaje się niewykorzystany, brakuje infrastruktury np. dla żeglarzy. Czy zamierza pan wykorzystać ten potencjał?

Już staramy się to robić. Powstają dwie mariny, budujemy centrum żeglarskie, które udostępnimy latem przyszłego roku, stawiamy tzw. zakątki – jako ofertę dla małych jednostek. Oprócz tego są prywatne inwestycje w postaci sieci wypożyczalni. To postępuje. Jesteśmy organizatorem finałów regat żeglarskich, Szczecin dwa razy gościł największe jednostki na świecie w ramach The Tall Ship Races, przed nami kolejne wydarzenia. Stawiamy na edukację morską i żeglarską, mamy świetną reprezentację młodzieży, która zdobywa najwyższe trofea, i pod tym względem jesteśmy najprężniejszym samorządem w Polsce.

Każde polskie miasto chce być „jakieś”, w czymś się specjalizować. Jaki ma być Szczecin, co może być jego znakiem szczególnym?

Szczecin może specjalizować się w trzech dziedzinach. Po pierwsze, wykorzystując bliskość wody, chcemy ściągać do miasta biznes, który zastępuje po części wielką produkcję stoczniową, która moim zdaniem nie ma szans na powrót do naszego miasta, a przynajmniej nie na taką skalę jak kiedyś, choć w Szczecinie nadal buduje i remontuje się jednostki. Drugi obszar to energetyka odnawialna. Powstało dużo podmiotów z kapitałem skandynawskim, które inwestują w tej dziedzinie i tworzą dobre miejsca pracy. W ramach trzeciego obszaru stawiamy na rozwój branży IT i BPO [outsourcing – red.]. W ciągu tej kadencji powstało około tysiąca miejsc pracy w tej przestrzeni, branże te dynamicznie się rozwijają. To pozwala patrzeć na gospodarkę miasta wielowątkowo, zamiast stawiać na jedną specjalizację, która może popaść w kryzys. Tak jak wydarzyło się to z branżą stoczniową, która była mocną stroną miasta.

KONKURENCI:

Małgorzata Anna JACYNA-WITT, lat 58, wykształcenie wyższe, zam. Szczecin, nie należy do partii politycznej, KWW Małgorzata Jacyna-Witt.
Dawid Wojciech KRYSTEK, lat 34, wykształcenie wyższe, zam. Szczecin, członek partii Sojusz Lewicy Demokratycznej, KKW SLD Lewica Razem.
Stefan OLESZCZUK, lat 56, wykształcenie średnie, zam. Szczecin, członek partii Kongres Nowej Prawicy, KW Nowa Prawica – Janusza Korwin-Mikke.
Bohdan January ROSZKOWSKI, lat 55, wykształcenie wyższe prawnicze, zam. Szczecin, członek partii Polskie Stronnictwo Ludowe, Komitet Wyborczy PSL.
Artur Lesław SZAŁABAWKA, lat 47, wykształcenie wyższe, zam. Szczecin, członek partii Prawo i Sprawiedliwość, KW Prawo i Sprawiedliwość.
Łukasz Przemysław TYSZLER, lat 40, wykształcenie wyższe/doktor, zam. Szczecin, członek partii: Platforma Obywatelska Rzeczypospolitej Polskiej, KW Platforma Obywatelska RP.
Przemysław Lech URBAŃSKI, lat 37, wykształcenie wyższe, zam. Szczecin, nie należy do partii politycznej, Wygrajmy Szczecin! KWW.