- Wiem, że Komisja nie cieszy się specjalnym "wzięciem" u władz, ale takich aktów należy przestrzegać. Tam wyraźnie jest powiedziane, że władze państwowe powinny być neutralne w stosunku do kampanii wyborczej oraz finansowania partii i kandydatów - podkreślił Wojciech Hermeliński na antenie TVN24.

Szef PKW dodał, że "trudno jest zaprzeczyć opiniom, które wyrażają zaniepokojenie i mówią, że można to traktować jak rodzaj korupcji politycznej czy szantażu".

- Wyborca może myśleć w ten sposób: "jeśli zagłosuję na tego kandydata, to pieniądze się znajdą, będzie lepiej się żyło w gminie, mieście czy województwie”. Jeśli mówi tak też funkcjonariusz partyjny, to może to naruszać monopol komitetu wyborczego na prowadzenie kampanii - zauważył przewodniczący PKW.

- Partia nie ma żadnego tytułu prawnego do prowadzenia kampanii, "Kodeks wyborczy" na to nie pozwala. Prowadzenie kampanii przez partię może stanowić naruszenie "Kodeksu wyborczego", który mówi o świadczeniach niepieniężnych, bo może być to traktowane jak świadczenie niepieniężne, które ma przysporzyć pewnej korzyści danemu kandydatowi. To może spotkać się z reakcją - orzekł.

- PKW ocenia sprawozdania finansowe poszczególnych komitetów i może wziąć to pod uwagę, a jeśli odrzuci takie sprawozdanie, to grozi to konsekwencjami finansowymi dla partii – podsumował.