Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Dziecko zmarło, pielęgniarka nie czuje winy

2008-03-11 | Ostatnia aktualizacja: 17:20 | Komentarze: 0 | skomentuj
Dziecko zmarło, a pielęgniarka tłumaczy, że wykonywała tylko rozkazy

Dziecko zmarło, a pielęgniarka tłumaczy, że wykonywała tylko rozkazy / Inne

Nie czuję się winna - mówi "Faktom" TVN pielęgniarka, która nie zgodziła się przyjąć do szpitala chorego 6-miesięcznego Dawida. Dziecko zmarło, bo nikt nie zajął się nim na czas. Co na to pielęgniarka? Atakuje media. "Jestem zaszczuta" - mówi. I dodaje, że nie odpowiada za śmierć chłopczyka, bo tylko wykonywała polecenia.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Czuję się skazana przez media. Dziennikarze wydali na mnie wyrok przed zakończeniem procesu, a nawet przed postawieniem mi jakichkolwiek ewentualnych zarzutów" - mówi kobieta "Faktom" TVN.

Dlaczego odmówiła przyjęcia chorego chłopczyka na oddział? Pielęgniarka tłumaczy, że jedynie wykonywała polecenie szefa. "Ordynator wydał ustne zarządzenie, że nie przyjmujemy osób bez skierowania w czasie pracy przychodni, jeśli one tego oczywiście nie wymagają. Szczególnie dotyczy to dzieci, ponieważ te do drugiego roku życia muszą badać pediatrzy" - tłumaczy się kobieta.

Ordynator oddziału ratunkowego szpitala w Kartuzach (Pomorskie) Piotr Kołodziej zaprzecza, że wydał taki rozkaz. "Była taka praktyka, że w oddziale ratunkowym musieliśmy sami dokonywać selekcji pacjentów" - mówi.

Zrozpaczona matka zmarłego dziecka opowiada o tułaczce, jaką musiała przejść z chorym Dawidkiem na rękach. Była w przychodni, w końcu trafiła do szpitala. Ale tam pielęgniarka odmówiła chłopcu pomocy.

Pielęgniarka uprawiedliwia się, że nie miała pojęcia o tułaczce dziecka. Matka odpowiada twardo, że o wszystkim informowała personel szpitala. "Mówiłam, że szpital jest dla dziecka ostatnią deską ratunku. Mówiłam, że z przychodni odesłano mnie do szpitala. Nie wyssałam sobie tego z palca" - przekonuje "Faktach" Michalina Szuta, matka Dawida.

Po tym jak pielęgniarka odesłała ją z kwitkiem, kobieta pojechała jeszcze do przychodni w innej miejscowości, w Sierakowicach. Tam lekarz przerażony stanem dziecka natychmiast wezwał karetkę. Jednak zanim przyjechała pomoc, chłopczyk umarł.

"Powinno być inaczej. Tyle się mówi o ratowaniu życia, o pacjentach, że oni są najważniejsi, a tutaj dziecko umiera" - skarży się matka.

Na razie jedyną karą dla pielęgniarki jest zawieszenie jej w pracy. Zdecydowała tak dyrekcja szpitala.

Donat Szyller
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «