Zientarski wybudził się ze śpiączki
Maciej Zientarski, dziennikarz, który roztrzaskał się w Warszawie w pędzącym ferrari, wybudził się ze śpiączki - ustalił dziennik.pl. Z Zientarskim nie ma jednak wciąż kontaktu. Prokuratorzy, którzy chcą go przesłuchać i ustalić, czy to on kierował autem, będą musieli długo poczekać na rozmowę. "Może mieć uszkodzony mózg" - mówi nasz informator.
- Sekcja zwłok nie wyjaśniła, kto prowadził ferrari
- Prokuratorzy chcą wiedzieć, czy Zientarski był trzeźwy
- Dlaczego Zientarski pędził ponad 200 km/h?
- Ujawniamy ekspertyzę w sprawie Zientarskiego
- Maciej Zientarski już chodzi
- Zientarski: Maciek nie miał prawa przeżyć
- Zientarski wciąż nie odzyskał pamięci
- Fragment spalonego ferrari na Allegro
- Zientarski miał tylko sfotografować ferrari
- Maciej Zientarski był trzeźwy
- Żegnaj Jarku - piszą koledzy z Naszej-klasy
- Zientarski uczy się żyć na nowo
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziennikarz reaguje co prawda na bodźce, otwiera oczy i sprawia wrażenie, że rozpoznaje bliskich, ale może mieć uszkodzony mózg. "W najlepszym wypadku wszystkich czynności będzie musiał uczyć się od nowa" - mówi informator dziennika.pl.
Prokuratorzy w zeszłym tygodniu otrzymali od lekarzy raport o stanie zdrowia dziennikarza, z którego wynika, że na przesłuchanie trzeba będzie długo poczekać. "Istnieje prawdopodobieństwo, że Zientarski w ogóle nie będzie mógł wziąć udziału w czynnościach dochodzeniowo-śledczych" - mówi nam szefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów, Katarzyna Dobrzańska.
Zientarski nie jest w pełni przytomny, ale śpiączka to już dla niego przeszłość. Na dziennikarzu goją się rany, wiadomo też, żę potrzebna też będzie rehabilitacja i ćwiczenia lewej strony jego ciała - ma tam lekki niedowład.
Czerwone ferrari 360 modena 27 lutego uderzyło o betonowy filar wiaduktu na warszawskim Ursynowie. W spalonych szczątkach samochodu znaleziono zwłoki dziennikarza "Super Expressu" Jarosława Zabiegi. Maciej Zientarski w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala.
Do dziś nie ma pewności, który z mężczyzn prowadził warty około 100 tysięcy euro samochód. Świadkowie wskazują jednak na Zientarskiego. Mówią też o ogromnej prędkości - około 200 km/h - z jaką ferrari mknęło po ulicach stolicy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!