"To dramatyczne statystyki" - ostrzega psycholog Monika Rościszewska-Woźniak z Fundacji im. Komeńskiego. I wylicza: dzieci, które praktycznie dorastają przed telewizorem, mają później problemy ze skupieniem się i kreatywnym myśleniem, często nie radzą sobie w kontaktach z rówieśnikami. A winę za te problemy ponoszą niemal wyłącznie... rodzice. "Telewizor stał się w wielu polskich rodzinach tzw. ułatwiaczem wychowawczym. Włącza się go i można przestać się zajmować dzieckiem" - uważa Monika Rościszewska-Woźniak. Jej zdaniem takie zachowanie to przejaw zwykłego rodzicielskiego lenistwa.

"Córka nagminnie wymusza na mnie włączenie bajki nawet wtedy, gdy sama mam ochotę obejrzeć inny program. Zazwyczaj ulegam, by mieć święty spokój" - przyznaje Dorota z Warszawy, mama 4-letniej Darii. Podobnie robi wielu rodziców. Socjolog prof. Marek Szczepański z Uniwersytetu Śląskiego potwierdza wyniki badań. Jego zdaniem w polskich domach rzeczywiście zaczynają rządzić dzieci. "Zazwyczaj w rodzinie jest tylko jedno dziecko, więc traktuje się je jak oczko w głowie, hołubi i pozwala na wiele, w tym na zawłaszczenie pilota" - mówi socjolog w rozmowie z DZIENNIKIEM.

Z badań UPC wynika również, że prawie co czwarty dorosły Polak w ogóle nie zabrania dziecku oglądania telewizji. A blisko 40 proc. dzieci (i ponad połowa 18-latków) ma w swojej sypialni telewizor i może oglądać, co chce i kiedy chce.

"To znaczy, że albo rodzice mają nieograniczone i w dodatku niczym nie poparte zaufanie do swoich dzieci, albo pozbawiają się opieki rodzicielskiej na własne życzenie" - komentuje te wyniki medioznawca, profesor Wiesław Godzic. I przytacza kolejny przykład - aż 83 proc. Polaków nie wyraża żadnego zaniepokojenia tym, że dzieci pozostawione sam na sam z telewizorem mogą oglądać zupełnie nieodpowiednie dla nich treści. Bo groźne są nie tylko sceny przemocy, ale również reklamy. "Błędem jest niedostrzeganie wpływu ideologii konsumpcjonistycznej na młode umysły" - ostrzega profesor Godzic. Ten błąd też popełniają rodzice.

p

Psycholog: Rodzice traktują telewizor jak nianię

Magdalena Janczewska: Dlaczego to dzieci coraz częściej decydują, co będzie oglądać cała rodzina?
Gracjana Węgorska*: To w dużym stopniu efekt „nowoczesnych”, bezstresowych metod wychowawczych. Dziecko traktuje się jak dorosłego, czasem nawet dominującego członka rodziny. Nie mówi się mu, co wolno, a czego nie, nie wyznacza reguł. Potem rośnie mały terrorysta, który uważa, że ma prawo decydować także o domowym repertuarze, a rodzice ustępują dla świętego spokoju.

Ustępują albo kupują mu własny telewizor...
To właśnie jest najbardziej przerażające. Bo ja wcale nie uważam, że oglądanie telewizji jest samo w sobie złe. Jest tam wiele wartościowych programów. Ale najważniejsze, by oglądać je razem z dzieckiem i tłumaczyć mu, co się dzieje. Mówić jasno: to jest dobre, a to złe, tak nie wolno postępować, to boli. Jeśli się tego nie zrobi, to skąd dziecko ma wiedzieć, że nie można bić młotkiem kolegi, skoro to samo robi bohater kreskówki i nic złego się nie dzieje?

Czy dziecko, któremu rodzice nie tłumaczą obrazków z telewizora, może nie rozumieć realnego świata?
To bardzo prawdopodobne. Dzieci nie potrafią odróżnić prawdy od fikcji, więc mogą pomyśleć, że świat opiera się na kłamstwie i przemocy. Mogą mieć także problemy z wyciszeniem się, skupieniem i kontaktami z rówieśnikami. A na dodatek telewizja wcale nie rozwija wyobraźni, uczy natomiast bezrefleksyjnego przyjmowania tego, co widać na ekranie. Zamiast więc sadzać przed telewizorem, o wiele lepiej jest poczytać dziecku książkę.

Ale również wielu rodziców zaraz po pracy zasiada przed telewizorem...
Niestety tak. Telewizor stał się dodatkowym domownikiem, gra niemal bez przerwy. Nawet święta rodzinne nie mogą się bez niego obyć. Dlatego trudno się dziwić, że dzieci przejmują takie wzorce dorosłych. Po prostu nie ma im kto pokazać, że może być inaczej. Szczególnie, że wielu rodziców zaczęło telewizor traktować jak idealną elektroniczną niańkę. Włączają go i zarazem wyłączają swoje dziecko. Sami mają spokój.

*Gracjana Węgorska jest psychologiem dziecięcym