W Krakowie na kobietę runęło pchnięte podmuchem rusztowanie. Ranna trafiła do szpitala. Wiatr był tak silny, że zerwał trakcję tramwajową. Ogromne rozlewiska wody utrudniają przejazd przez centrum miasta. Połamane konary drzew zniszczyły też kilka aut.

Największe szkody nawałnice spowodowały w Świętokrzyskiem i Podkarpackiem. W miejscowości Sichowo Małe w powiecie staszowskim wiatr zerwał dach budynku, a drzewo spadło na sklep. Od uderzenia pioruna spłonął dom koło Krosna. W powiecie jędrzejowskim drzewo przygniotło samochód. Na szczęście nie było rannych.

Przez cały weekend burze szalały na południowych i północnych granicach Polski. W sobotę nawałnica zaatakowała żeglarzy na Mazurach. Wielu osobom przypomniał się tragiczny biały szkwał sprzed roku. Wywróciło się kilkanaście łodzi, ale nikt nie zginął. Mocno wiać na Wielkich Jeziorach będzie jeszcze dziś - ostrzegają meteorolodzy.

W niedzielę burze uderzyły głównie w centralne i zachodnie rejony kraju. Ostre nawałnice przeszły między innymi nad Mazowszem. Pod stolicą wiatr zerwał trakcję elektryczną na jednej z tras kolejowych. Mazowieccy strażacy wyjeżdżali usuwać skutki wichury ponad 100 razy.

Dziś uderzenie żywiołu wzięły na siebie województwa południowo-wschodnie. Ale także mieszkańcy centrum kraju nie mogą być spokojni. Służby meteorologiczne ostrzegają przed silnymi burzami. Wiatr w porywach może osiągać nawet 120 km/h. A to wystarczy, żeby łamać drzewa i zrywać linie elektryczne. Burzom towarzyszą liczne pioruny, strażacy przygotowują się więc na pożary.