Polscy komandosi staną przed sądem
Po długim śledztwie i apelacji polscy komandosi staną przed sądem. 3 lutego ma ruszyć proces siedmiu żołnierzy oskarżonych o zabicie cywili w afgańskiej wiosce Nangar Khel. Będzie to pierwsza w historii polskiego wojska sprawa za złamanie konwencji haskiej i zabójstwo cywili niebiorących udziału w działaniach wojennych.
- Prokurator: Krwawe zdjęcia to znieważenie zwłok
- Dowódca oskarżonych żołnierzy ukrył dowód
- Nasi żołnierze idą na wojnę z talibami
- Żołnierze z Nangar Khel nosili trupie czaszki
- Żołnierska pamiątka z martwym talibem
- Żołnierze nie muszą się już bać strzelania
- Polacy boją się zabijać talibów
- Ostrzelać Nangar Khel kazał polski dowódca
- Bezprecedensowy proces przerwany do jutra
- Dowódca oskarża swoich żołnierzy
- Petelicki: Nasi generałowie nie umieją dowodzić
- Żołnierze z Nangar Khel jednak przed sąd
- Wrócił z Afganistanu i postanowił się zabić
- Żołnierze z Nangar Khel chcą wrócić do służby
- Nangar Khel było bazą talibów
- Oskarżył za Nangar Khel, już nie pracuje
- Klich: Przez PiS żołnierze boją się strzelać
- Koziej: Zarzut zbrodni wojennej postawiony na wyrost
- Sąd żąda ekshumacji ofiar z Nangar Khel
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wobec grożącej żołnierzom kary dożywocia, sprawę osądzi sąd w pięcioosobowym składzie - dwóch sędziów zawodowych i trzech ławników. Trudno przewidzieć, jak długo proces może potrwać.
"Pierwsze rozprawy zaplanowano na 3, 4 i 5 lutego" - powiedział rzecznik Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, sędzia podpułkownik Rafał Korkus. Proces ma być jawny, ale trzeba się liczyć z utajnieniem posiedzenia, kiedy będą przedstawiane dowody objęte tajemnicą państwową.
Rozpoczęcie procesu będzie możliwe, bo Sąd Najwyższy uznał, że zebrane dowody są kompletne i sąd I instancji może rozpoznać sprawę. Wcześniej Wojskowy Sąd Okręgowy uznał, że prokuratura musi uzupełnić materiał dowodowy. Prokuratura skutecznie odwołała się od tej decyzji.
>>> Polacy boją się strzelać do talibów
W sierpniu 2007 roku polscy komandosi ostrzelali afgańską wioskę. Zabili sześć osób, w tym troje dzieci. Dwie kolejne osoby zmarły w szpitalu. Prokuratura wojskowa oskarżyła sześciu żołnierzy o zabójstwo ludności cywilnej - za co grozi dożywocie, a jednego - o ostrzelanie niebronionego obiektu, za co można iść za kratki nawet na 15 lat.
W śledztwie ustalono, że żołnierze plutonu szturmowego ostrzelali Nangar Khel z wielkokalibrowego karabinu maszynowego, a następnie ostrzelali ją granatami moździerzowymi, choć - zdaniem śledczych - mieszkańcy wioski ani nikt w okolicy nie stanowił zagrożenia. W ocenie prokuratorów, żołnierze wiedzieli, że ogień trafi w zabudowania.
Oskarżeni nie przyznają się do winy. Obrona twierdzi, że jedną z przyczyn tragedii były wady broni i pocisków.
Konwencja haska stwierdza, iż ludność cywilna na terenach objętych działaniami wojennymi jest chroniona jej przepisami "w takim zakresie, w jakim nie uczestniczy w walkach". Złamanie konwencji jest zbrodnią wojenną, ściganą zarówno przez prawo międzynarodowe, jak i polskie.
W czasie śledztwa prokuratura natrafiła na wiele wątków pobocznych, które będą sądzone oddzielnie. Chodzi m.in. o znieważenie zwłok, poniżanie żołnierzy przez dowódcę, narażenie na utratę życia dwóch szeregowych, utrudnianie postępowania, użycie przemocy wobec świadków oraz pełnienie przez jednego z żołnierzy służby w Legii Cudzoziemskiej.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!