Autobus linii 16 miał na pokładzie kilkadziesiąt osób, w tym dzieci podróżujące do szkoły. Policję zaalarmowali przerażeni przechodnie, którzy zauważyli, że pojazd jeździ zygzakiem. Funkcjonariusze zdecydowali się zabarykadować kilka ulic, żeby zatrzymać niebezpiecznego kierowcę. Okazało się, że Polak miał 88 mg alkoholu we krwi (około 1,6 promila). To cztery razy więcej niż dopuszczalny cypryjski limit.

"To przestępstwo, jeśli profesjonalny kierowca decyduje się na jazdę po pijanemu w biały dzień. Wiedząc jeszcze, że wiezie ze sobą tylu pasażerów" - mówił szef drogówki, Demetris Demetriou. Firma, która zatrudniała 52-letniego kierowcę, potwierdziła właśnie, że został dyscyplinarnie zwolniony.

Cypryjska prasa przypomniała także, że to dopiero drugi taki przypadek w Nikozji. Pierwszym kierowcą, który niechlubnie zasłynął prowadzeniem miejskiego autobusu po pijanemu, był inny Polak. Do tamtego incydentu doszło w 2006 roku.