"Rozpracowanie tej grupy zajęło dwa lata" - mówi DZIENNIKOWI rzeczniczka łódzkiej policji podinsp. Magdalena Zielińska. Bandyci w mundurach wpadli w ręce funkcjonariuszy z CBŚ w poniedziałek nad ranem. Oprócz sześciu policjantów zatrzynamo też strażnika z aresztu śledczego, czterech innych mężczyzn i kobietę - byłą właścicielkę jednej z dyskotek.

Gangiem dowodzili 35-letni właściciel agencji ochroniarskiej i 34-letni policjant z Łodzi. To właśnie on wciągnął do przestępczego interesu swoich kolegów z policji.

"Od właścicieli lokali żądali pieniędzy w zamian za ochronę lub narzucali w bezwzględny sposób swoje <usługi>. Odnotowano też kilka przypadków pobicia restauratorów, którzy nie chcieli współpracować" - mówi Zielińska.

Sześciu policjantów jest podejrzewanych także o ujawnianie tajemnicy służbowej, przekroczenie uprawnień i utrudnianie postępowania karnego. Możliwości, które dawała im służba w policji wykorzystywali dla ochrony przestępczych interesów 35-letniego szefa grupy. Natomiast zatrzymany strażnik więzienny był łącznikiem pomiędzy zamkniętymi w areszcie bandytami a światem zewnętrznym.

Policjanci - aspiranci i sierżanci - mają od 29 do 40 lat. Pracowali w policji od 4 do 17 lat.