Na nowe śmigłowce Lotnicze Pogotowie Ratunkowe czeka już od kilku lat. 17 helikopterów MI-2 PLUS, które teraz latają dla pogotowia, są już stare i wysłużone - były zaprojektowane jeszcze w latach 60. Średnia wieku takiej maszyny wynosi 25 - 26 lat. W dodatku nie spełniają wszystkich wymagań ratowników - nie są przystosowane do latania w nocy i w trudnych warunkach pogodowych, nie radzą sobie też w górach i nad wodą. W dodatku są powolne - latają z prędkoscią 180 km/h.

Umowa na zakup nowych samolotów po licznych kontrowersjach i problemach została podpisana w czerwcu ubiegłego roku. W ciągu dwóch lat do pogotowia miały trafić 23 nowe śmigłowce francusko-niemieckiej firmy Eurocopter - EC-135.

Cygański cieszył się wówczas, że w końcu pogotowie dostanie nowe środki transportu. Śmigłowiec produkcji firmy Eurocopter jest dopuszczony do latania bez widoczności, tylko za pomocą przyrządów nawigacyjnych. Może więc latać do akcji ratowniczych w czasie złych warunków pogodowych i w nocy.

Robert Gałązkowski dyrektor LPR przekonywał też, że nowe maszyny to większe bezpieczeństwo i skrócenie czasu oczekiwania na pomoc.

Przedstawiciele pogotowia ratowniczego twierdzą jednak, że maszyna, która rozbiła się podczas lotu do akcji ratunkowej, była bezpieczna. "Wszystkie śmigłowce przeszły kilka lat temu modernizację. Na akcje nigdy nie wyjeżdżają awaryjne maszyny. O wylocie zdecydował pilot" - mówił szef LPR.

Przyznał jednak, że są to stare maszyny i potrzebna jest wymiana na nowe. "Jeszcze w tym roku - w lipcu - pogotowie dostanie sześć helikopterów, do 15 grudnia 2010 roku do Polski trafi 23 nowych śmigłowców ratunkowych" - obiecywał.

Być może pierwsze samoloty trafią do pogotowia wcześniej. Premier Donald Tusk obiecał bowiem, że rząd zamierza renegocjować umowę z Eurocopterem. "Byłoby cudownie, gdyby zamiast w lipcu, można było odebrać śmigłowce kilka miesięcy wcześniej. My jesteśmy gotowi" - dodała minister zdrowia Ewa Kopacz.