Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojskowi piloci zabijają się sami

2 lipca 2009, 07:42
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Błędy pilotażu, łamanie rozkazów, niezrozumiałe decyzje pilotów - to przyczyny dwóch głośnych katastrof lotniczych, z tego roku. Zginęło w nich pięciu wojskowych lotników. Wojskowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych ujawniła raporty z katastrof śmigłowca Mi-24 oraz samolotu M-28 Bryza. W obu zawinili piloci, a nie sprzęt.

Minister obrony Bogdan Klich nie wyklucza, że konsekwencje poniosą zwierzchnicy lotników. Jak na razie przesunął do rezerwy tylko pilota szturmowego Mi-24, który przeżył wypadek. "O tym, czy wobec niego zostaną wyciągnięte konsekwencje karne, zadecyduje specjalna komisja śledcza. Jednak już z zebranych dowodów wynika, że żołnierz załamał procedury i nie wykonał rozkazu" - mówi Bogdan Klich.

Śmigłowiec Mi-24 z 49. Pułku Śmigłowców Bojowych z Pruszcza Gdańskiego rozbił się podczas nocnego lotu nad poligonem w Inowrocławiu. Podczas ataku na pozorowane cele był na tak małej wysokości, że po prostu wleciał w las. We wraku zginął strzelec pokładowy.

W katastrofie Bryzy Marynarki Wojennej w Babich Dołach koło Gdyni 31 marca zginęli wszyscy czterej lotnicy w tym instruktor i szkolony pilot. Ten ostatni - jak się okazało po wypadku - jeszcze w 2008 r. napisał do przełożonych list, w którym skarżył się na zbyt małą liczbę godzin, jakie spędza w powietrzu. Pisał, że za sterami "czuje się niepewnie".

"Pilot spędził w tym roku w powietrzu ponad 70 godzin, to sporo. Dlatego nie sądzę, że tu leży przyczyna" - mówił wczoraj minister. Jednocześnie przyznał, że w 2009 r. piloci będą w powietrzu o 28 proc. krócej niż w 2008 r. "To naprawdę nie jest przypadek, że doszło do tych dwóch wypadków" - mówi nam jeden z wojskowych pilotów. "Latamy za mało, do tego panuje totalne rozprzężenie. Piloci robią, co chcą, i mają gdzieś regulaminy" - dodaje.

Minister zapowiada, że jeśli komisja śledcza wskaże na winę przełożonych lotników obu maszyn, poniosą oni konsekwencje.

p


PILOT WOJSKOWY*: W obu przypadkach zdecydowało zbyt nonszalanckie podejście do wykonywanych zadań. Gdyby trzymali się planu ćwiczeń albo przynajmniej zdrowego rozsądku, do obu katastrof pewnie by nie doszło.


Brak doświadczenia za sterami nie był decydujący. Te 260 godzin, które wylatał do wypadku, wystarczało, by ten feralny lot wykonać bezpiecznie. Na tym poziomie wyszkolenia piloci doskonale znają procedury i powinni zdawać sobie sprawę z tego, do czego może doprowadzić ich złamanie.

Poza tym na pokładzie był instruktor, pilot bardzo doświadczony, który powinien reagować na błędy kursanta i wydawać odpowiednie komendy. To on jako dowódca był odpowiedzialny za bezpieczeństwo lotu, a ponieważ miał na pokładzie lotnika, którego szkolił, ta odpowiedzialność była podwójna.


Powiem tak: błędy popełniła załoga, ale instruktor powinien pilnować, by lot przebiegał właściwie, i w razie potrzeby reagować. Powinien to zrobić już wtedy, gdy zamiast na wysokości 500 metrów lecieli 200 metrów niżej.


Zawiodła samokontrola, można też mówić o rutynie. Moim zdaniem zasadnicza przyczyna jest jedna - brak dyscypliny. Nie mówię o wojskowym drylu, tylko o szacunku dla procedur. Jego brak bierze się m.in. stąd, że kilka lat temu zniesiono obowiązek precyzyjnego rozliczania każdego lotu przez przełożonych. Gdyby tak było, piloci zdecydowanie lepiej kontrolowaliby swoje poczynania. Strach przed konsekwencjami służbowymi jest silniejszy niż przed największą nawet katastrofą.


Dokładnie tak samo jak w przypadku Bryzy. Nie tylko pana to bulwersuje. Zapewniam, że mnie też. Nawet gdyby rzeczywiście leciał w goglach noktowizyjnych, jak podejrzewa komisja, nie miałoby to znaczenia, gdyby leciał wyżej.


Piloci nie czują oddechu przełożonego na karku. Wydawałoby się, że w armii XXI wieku można mieć więcej zaufania do podwładnych. Niestety nie.

*Nasz rozmówca jest doświadczonym dowódcą i pilotem wojskowym; latał na samolotach oraz śmigłowcach różnych typów, także w Marynarce Wojennej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj