Dziecko pani Haliny obecnie przebywa w szpitalu. Mama odwiedza je codziennie. Takiego szcześcia nie ma maluch z łóżka obok. Nie miewa gości, często płacze. Pani Halina postanowiła zwrócić na to uwagę pielęgniarkom, jednak z marnym skutkiem. W końcu sama postanowiła zająć się płaczącym malcem - wzięła go na ręce i przytuliła.

Pani Halina nie wini personelu szpitala, który ze względu na swoje obowiązki przy pacjentach fizycznie nie ma możliwości przytulenia każdego dziecka lub podania mu zabawki. "Brakuje takich osób jak pracownik socjalny, który zawodowo jest przygotowany do opieki nad dziećmi" - uważa kobieta.

"Na pewno wszystkie pielęgniarki robią wszystko, by dzieci płakały jak najmniej" - mówi Dorota Woźnica, dyrektor szpitala klinicznego w Poznaniu. "Staramy pozyskać wolontariuszy, jednak niestety nie każdy jest odporny na cierpienie dzieci" - twierdzi Woźnica.

Dyrektor szpitala podkreśla, że szpital posiada na swoim terenie szkołę i przedszkole, pracują również opiekunki dziecięce i praktykanci. "Jednak wszystko jest skupione do godziny 16.00" - nie ukrywa Woźnica.