Czarne plamy, widoczne na ścianach jaskini, pełnej wizerunków zwierząt sprzed 15-17 tys. lat, to kolonie grzyba, który ostatnio rozrasta się błyskawicznie, zagrażając światowej klasy malowidłom.

Uczeni z USA, Nowej Zelandii i Japonii są przekonani, że za postępy pasożytniczej narośli odpowiedzialne jest globalne ocieplenie. "Wszelkie problemy jaskiń Lascaux wiążą się z ich klimatyzacją" - mówi Marc Gaulthier kierujący międzynarodową komisją naukowców, badającą stan zachowania podziemnych grot. Przez tysiące lat w ich wnętrzu panował zrównoważony mikroklimat, podtrzymywany przez umiarkowaną cyrkulację prądów powietrznych. Rosnące temperatury powodują brak przepływu powietrza wewnątrz jaskiń, a to z kolei sprzyja rozwijaniu się kolonii grzyba.

Jaskinia Lascaux została zamknięta dla zwiedzających. Część uczonych ma nadzieję, że klimat w nieodwiedzanej przez ludzi grocie sam wróci do stanu równowagi, jednak tempo powiększania się czarnych plam nastraja pesymistycznie. Specjaliści proponują zainstalowanie w grocie systemu regulującego cyrkulację powietrza albo wyniszczenie grzyba przy użyciu biocydów, naturalnych związków syntetycznych zabijających bakterie i plechowce. Te ostatnie skądinąd stosowano już w jaskini, ale niestety, z miernym rezultatem.

Grotę Lascaux odkryto w 1940 r. Znajduje się ona na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.