Polacy boją się tknąć pomnik sławiący UPA
Twórcy pomnika poświęconego walczącym w Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), który postawiono w Bieszczadach, są bezkarni. Choć była to samowola budowlana, nie ma urzędnika chętnego do zdemontowania obelisku. Na dodatek nie wiadomo, kto ma szukać autorów dzieła.
- Ukraińcy: Przeproście za czystki etniczne
- Juszczenko przyjedzie na grób ofiar UPA
- Swastyka na polskim pomniku we Lwowie
- Pojednanie nad grobami ofiar UPA?
- Polsko-ukraińska wojna na pomniki
- Chcą odwołać ministra od pomników
- Zniszczono nielegalny pomnik sławiący UPA
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pomnik, o który toczy się spór, to obelisk i 7 metalowych krzyży. Postawiony na szczycie Chryszczatej sławi członków UPA, którzy walczyli z Wojskiem Polskim. Do dziś jednak nie wiadomo,
kto i jak go tam postawił.
Na przełomie roku urzędnicy podjęli decyzję o jego rozbiórce. Ale jak się okazuje, już gorzej jest z jej realizacją. Rozbiórkę powinno dokonać Nadleśnictwo Komańcza. Były już
nadleśniczy Władysław Budzyn jednak zaskarżył decyzję do wojewódzkiego inspektora budowlanego w Rzeszowie.
I rzeczywiście uchylono ją, ale jednocześnie dano prawo Nadleśnictwu Komańcza do... legalizacji pomnika. Piotr Łański, p.o. nadleśniczego, zapewnia jednak, że nie skorzysta z tego prawa. Ale
i sam nie rozbierze monumentu.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!