Oto dowód, że świńska grypa jest łagodna
Rodzina Polki zarażonej wirusem A/H1N1 wyszła ze szpitalnej izolatki. Jest zdrowa. Mąż Haliny M. twierdzi, że żona wygląda "naprawdę dobrze". To znak, że wirus przegrał walkę. W poniedziałek kobieta wychodzi ze szpitala. Tym samym, Polska znów staje się wolna od świńskiej grypy. Przynajmniej na razie.
- Bliscy chorego na A/H1N1 w szpitalu
- Chory leciał do Polski trzema samolotami
- Polacy boją się jeść wieprzowinę
- Rodzina chorej na świńską grypę jest zdrowa
- Kolejne podejrzenie wirusa A/N1H1 w Polsce
- Brytyjczycy rozpracowali świńską grypę
- Kopacz: Grypa nadal jest groźna
- Kopacz: Szukamy 11 osób, by je przebadać
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Choć świńska grypa wciąż zagraża Polsce, sytuacja jest opanowana - przynajmniej na razie. Jedyny potwierdzony przypadek choroby, Halina M. leżąca w mieleckim szpitalu, już w poniedziałek
ma wrócić wyleczona do domu. Do tej pory, pomimo podejrzeń, u nikogo więcej nie potwierdzono obecności wirusa A/H1N1.
Z mieleckiego szpitala wypisano już męża i synów Haliny M., która najprawdopodobniej zaraziła się podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Mimo że jej rodzina przez kilka dni była
bezpośrednio narażona na kontakt z wirusem, do zarażenia nie doszło.
"Wychodząc ze szpitala, widzieliśmy Halinę przez okno. Czuje się już naprawdę dobrze. Dzieci stwierdziły, że wygląda lepiej niż po powrocie z Ameryki" - mówi nam
Zbigniew M., mąż chorej.
"Wczoraj żona była jeszcze bardzo zmęczona i zdenerwowana całą sytuacją. Zadzwoniła do nas i powiedziała, że nie czuje się najlepiej. To nas kompletnie przybiło. Ale teraz jest
już wszystko w porządku" - dodaje.
>>>Rodzina chorej na świńską grypę jest
zdrowa
W mieleckim szpitalu przebywa jeszcze skarżąca się na objawy grypy 61-letnia mieszkanka Kolbuszowej, która też przyjechała ze Stanów Zjednoczonych. W jej przypadku testy jeszcze się
nie skończyły. "Nie sądzę, żeby to była świńska grypa. Pacjentka czuje się dobrze. Trafiła do szpitala pod presją rodziny, która wysłała ją na badania, kiedy zaczęło być
głośno o pierwszym przypadku" - mówi Józef Sznajder, ordynator oddziału zakaźnego w Mielcu.
W sobotę będą znane wyniki testów kobiety leżącej w Myślenicach - również pasażerki rejsu 016, którym z Nowego Jorku wracała Halina M. Kobieta miała obniżoną temperaturę do
35,8 stopni Celsjusza i lekarze praktycznie wykluczyli grypę, ale dla bezpieczeństwa zatrzymali ją na oddziale zakaźnym. W Gdańsku czeka jeszcze na wynik testu 29-latek, który wrócił z
Kanady. Wykluczono za to chorobę u dwojga innych osób z Gdańska i jednej z Łodzi.
Ze 178 pasażerów lotu 016, którym 2 maja do Polski dotarł wirus świńskiej grypy, sanepid skontaktował się już ze 168 osobami, inspektorzy rozmawiali z nimi i ostrzegali o możliwym
zarażeniu. "Zostało jeszcze 10 osób. Nie wiemy, gdzie są. Rozmawialiśmy z ich sąsiadami lub rodzinami i nadal ich szukamy" - mówi nam Jan Bondar z Generalnego Inspektoratu
Sanitarnego.
>>>Kopacz: Szukamy 11 osób, by ich przebadać
Najwięcej pasażerów lotu z 2 maja odnaleziono w woj. mazowieckim - aż 31, w tym 21 w samej Warszawie. Po 24 pasażerów było na Podkarpaciu i Podlasiu. "Liczba odnalezionych osób
pokrywa się z mapą emigracji do USA. Na Podkarpaciu i Podlasiu chyba każda rodzina ma tam kogoś" - mówi Bondar.
Według GIS do tej pory akcja „antygrypowa” prawie nic nie kosztowała. Ulotki użyte na lotniskach drukowano w sanepidzie na służbowych drukarkach, leków z Agencji
Rezerw Materiałowych nie użyto, a hospitalizację osób podejrzanych o zarażenie opłacił NFZ w ramach zwykłego finansowania chorób zakaźnych.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!