Minister zdrowia Ewa Kopacz odwiedziła wczoraj mielecki szpital, w którym leży pierwsza zarażona wirusem A/H1N1 Polka. Kopacz zapewnia, że wizyta była zaplanowana już kilka tygodni temu, a to, że Halina M. trafiła akurat do tej placówki, to zbieg okoliczności. Minister spotkała się z pacjentką - kobieta czuje się dobrze i dziś wyjdzie do domu.
EWA KOPACZ*: Niestety jeszcze nie. Niebezpieczeństwo kolejnych zachorowań jest cały czas realne. Znów mamy kolejne trzy podejrzenia wirusa A/H1N1. Jeden mężczyzna zgłosił się do lekarza w
Szczecinie, a dwóch w Gdańsku. Służby sanitarne są więc wciąż w pogotowiu. Cały czas mamy doniesienia o nowych zachorowaniach na świecie. Jest już ich ponad 4200. W samej Europie jest ich
prawie 200. Istotne jest to, że 8 osób zaraziło się chorobą już w Europie, a nie w Meksyku czy USA.
>>> Kopacz odwiedziła szpital swoich marzeń
Jest w dobrym stanie, zadowolona z warunków na oddziale i z pracy lekarzy. Jest tylko trochę zagubiona w związku z całym zamieszaniem wokół niej.
Nie. Nie było już takiej potrzeby. Ta pani jest już właściwie zdrowa.
Tak. Wszyscy są zdrowi. Nadal mamy potwierdzony tylko jeden przypadek choroby.
Uważam że cztery dni to dobry czas jak na znalezienie prawie 200 osób rozsianych po całym kraju. Na najbliższym posiedzeniu komitetu pandemicznego, w środę lub czwartek, chcę poruszyć
sprawę dobrowolnego zbierania numerów telefonów od osób, które wróciły z krajów, w których ryzyko zarażenia się wirusem jest duże. Tak robi się właśnie w Hiszpanii.
Staram się być bardzo obiektywna - zachowaliśmy się zgodnie z przyjętym planem i moim zdaniem zdał on egzamin. Lekarze pierwszego kontaktu potrafili określić ryzyko zachorowania i wysyłali
pacjentów na oddział zakaźny. Państwowy Zakład Higieny badał pobrane od nich próbki - do tej pory 84 - i potwierdzał, jak w tym pierwszym przypadku, albo wykluczał występowanie wirusa.
Zdarzyło się jednak, że lekarze słyszeli, że pacjent podejrzewa u siebie wirusa i wpadali w panikę. Jednak dotyczyło to głównie prowokacji dziennikarskich.
Zapewniam, to były odosobnione przypadki. Znakomita większość lekarzy zdała egzamin.
Zaproponowałam na forum UE, by dostęp do leków i szczepionek przeciwko grypie był uzależniony od sytuacji epidemiologicznej w danym kraju, a nie od jego zamożności. Pierwszeństwo powinny
mieć kraje, w których jest prawdopodobieństwo wystąpienia pandemii. Chcę też przyspieszyć proces dopuszczania do użytku nowych leków i szczepionek. Teraz każdy kraj decyduje o tym
samodzielnie. Powinna je dopuszczać do użytku Centralna Komisja Europejska ds. Leków. Gdy raz zatwierdzi lek, mógłby być on dopuszczony od razu w całej UE, nie czekając na decyzję
poszczególnych rządów.
Codziennie na bieżąco informacje od szefowej biura WHO Pauliny Miśkiewicz otrzymuje szef komitetu pandemicznego wiceminister Adam Frontczak. W Państwowym Zakładzie Higieny działa też specjalny
punkt pozostający w stałym kontakcie z WHO. To oni informują mnie o rozwoju sytuacji.
*Ewa Kopacz jest ministrem zdrowia