Trump ma chrapkę na trzeci kraj
Trump tuż po tym jak został prezydentem USA zaczął głośno mówić o przyłączeniu Kanady do Stanów Zjednoczonych. Później chciał to samo zrobić z Grenlandią. W obu przypadkach na przywódcę Ameryki wylała się potężna fala krytyki.
To jednak nie zraziło Trumpa. Najważniejszy mieszkaniec Białego Domu snuje plany uczynienia z kolejnego kraju 51. stanu należącego do USA. Tym razem padło na Wenezuelę.
Trump od słów przeszedł do "czynów"
Trump w poniedziałek w rozmowie telefonicznej ze stacją Fox News powiedział, że "poważnie rozważa uczynienie Wenezueli 51. stanem" USA. Utrzymywał przy tym, że "Wenezuela kocha Trumpa". Dwa dni później prezydent USA na swoim profilu w mediach społecznościowych zamieścił mapę przedstawiającą terytorium Wenezueli w amerykańskich barwach.
Zdecydowana reakcja Rodriguez na aluzje Trumpa
Trump po odsunięciu od władzy Nicolasa Maduro wielokrotnie czynił aluzję i żarty o możliwej aneksji Wenezueli. Sugestie przywódcy USA spotkały się ze stanowczą reakcją Delcy Rodriguez. Pełniąca obowiązki prezydenta tego kraju zdecydowanie odrzuciła taką możliwość.
Rodriguez podkreśliła, że Wenezuela "nie jest kolonią, lecz wolnym krajem". Będziemy dalej bronić naszej integralności, suwerenności, niepodległości i naszej historii - oświadczyła Rodriguez.