Bronisław Komorowski nie zostawił na Zbigniewie Ziobrze suchej nitki. W Radiu ZET były prezydent nazwał go wprost banitą. Według gościa Beaty Lubeckiej, były minister sprawiedliwości wystawia sobie najgorsze świadectwo, unikając kontaktu z organami ścigania.
Komorowski podkreślił ironię tej sytuacji: Ziobro boi się wymiaru sprawiedliwości, który sam przez lata budował i reformował. Takie zachowanie polityka jest, zdaniem byłego prezydenta, zjawiskiem "bardzo nieładnym" i uderza w powagę państwa.
Komorowski o pieniądzach które "poszły bokiem"
Komorowski przypomniał, że prokuratura chce przedstawić byłemu ministrowi aż 26 zarzutów. Nie są to jedynie kwestie światopoglądowe czy polityczne, ale zarzuty natury kryminalnej. Śledczy badają m.in.: niedopełnienie obowiązków służbowych, przekroczenie uprawnień, sprawy dotyczące ogromnych pieniędzy, które – jak ujął to Komorowski – "poszły bokiem".
Były prezydent uważa, że zamiast ukrywać się w kolejnych krajach, Ziobro powinien wrócić do Polski i bronić swoich racji przed sądem.
PiS ma dość brania winy na siebie?
Czy dla Zbigniewa Ziobry jest jeszcze miejsce w wielkiej polityce? Bronisław Komorowski uważa, że nie. Co ciekawe, zdaniem byłego prezydenta, powrotu Ziobry najbardziej obawia się samo środowisko Prawa i Sprawiedliwości.
Politycy PiS czują coraz większy ciężar odpowiedzialności za błędy i "grzechy" ekipy byłego ministra. Partia Jarosława Kaczyńskiego prawdopodobnie nie chce już firmować działań lidera Suwerennej Polski własnymi twarzami.
Elektorat traci cierpliwość?
Komorowski zauważył, że strategia ucieczki szkodzi Ziobrze nawet wśród jego dotychczasowych zwolenników. Ciągłe "czmychanie" przed polskim wymiarem sprawiedliwości budzi niechęć nawet w twardym elektoracie prawicy. Wyborcy PiS lepiej przyjęliby postawę polityka, który odważnie staje przed sądem, zamiast szukać schronienia za granicą.