Wołyńskie groby bez związku z Katyniem
Polskie pasy i guziki mają wskazywać, że w odkrytych w ukraińskim Włodzimierzu Wołyńskim masowych grobach pochowani są polscy żołnierze. Wszyscy zostali zamordowani tak samo jak w Katyniu: strzałem w potylicę. Ale nie skazano ich na śmierć tym samym rozkazem.
- Czaszki z Katynia odkryte pod Warszawą?
- Tak Zachód poświęcił Polskę dla ZSRR
- Budapeszt uczci ofiary katyńskiej masakry
- Na Białorusi znaleźli nowy Katyń
- Ukraina mówi prawdę o mordzie na Polakach
- Jak we wrześniu 1939 Polska pogoniła Hitlera
- Białoruś wypiera się zbrodni w Głębokiem?
- Media w Rosji: Kaczyńscy to prowokatorzy
- Polski paszport przy szczątkach w Głębokiem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Chodzi o groby odkryte przed 12 laty we Włodzimierzu Wołyńskim. Teraz dziennikarze "Polskiego Radia Lublin" i "Rzeczpospolitej" trafili na dowody wskazujące, że w grobach spoczywają polscy oficerowie z tzw. "ukraińskiej listy katyńskiej".
Znalazło się na niej ok. 3500 osób przetrzymywanych przez NKWD w latach 1939-1941. Do tej pory nie jest oficjalnie znane ich miejsce pochówku. Szczątki mogą należeć do członków Korpusu Obrony Pogranicza lub żołnierzy z korpusu generała Mieczysława Smorawińskiego, wziętych do niewoli w okolicach Włodzimierza Wołyńskiego.
Na to, że oficerowie mogą leżeć we Włodzimierzu wskazują przedmioty znalezione w czasie ekshumacji. W grobach natrafiono na polskie pasy wojskowe, guziki, pagony i szynele. Tak jak w Katyniu więźniowie przed egzekucją krępowani byli drutem kolczastym, ginęli od strzału w potylicę z takiej samej amunicji jakiej użyto w Katyniu.
Na razie na terenie tzw. grodziska we Włodzimierzu odnaleziono zwłoki ok. 100 żołnierzy. Zdaniem Włodymyra Stemkowskiego, dyrektora miejscowego Muzeum Historycznego w tym miejscu może być pochowanych znacznie więcej osób. "Setki, a może nawet kilka tysięcy" – mówi Stemkowski z rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Gazeta twierdzi, że mimo iż Ukraińcy poinformowali o znalezieniu szczątków już w 1997 roku, do tej pory nie wszczęto formalnego śledztwa. Zaprzecza temu jednak sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.
"Sprawę mogiły w grodzisku we Włodzimierzu Wołyńskim znamy i śledzimy od 12 lat. Gościła już ona zresztą na łamach prasy. Wbrew informacjom z <Rzeczpospolitej> nie są to groby osób z tzw. <ukraińskiej listy katyńskiej>. Znamy losy tych ludzi. Niewielka część szczątków odnalezionych we Włodzimierzu Wołyńskim należy do żołnierzy, większość to przedwojenni policjanci i osoby cywilne - świadczą o tym zachowane resztki ubrań i mundurów" - powiedział Przewoźnik.
Według niego Polacy zginęli niedługo po wkroczeniu Armii Czerwonej. Ale niewykluczone, że zabili ich Niemcy po zajęciu tych terenów. "Z naszego punktu widzenia sprawa nie jest zamknięta. Cały czas gromadzimy materiały i informacje na temat m.in. grodziska we Włodzimierzu Wołyńskim, niestety, są one skąpe" - podkreśla.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!