Chodzi o groby odkryte przed 12 laty we Włodzimierzu Wołyńskim. Teraz dziennikarze "Polskiego Radia Lublin" i "Rzeczpospolitej" trafili na dowody wskazujące, że ".
Znalazło się na niej ok. . Do tej pory nie jest oficjalnie znane ich miejsce pochówku. Szczątki mogą należeć do członków Korpusu Obrony Pogranicza lub żołnierzy z korpusu generała Mieczysława Smorawińskiego, wziętych do niewoli w okolicach Włodzimierza Wołyńskiego.
Na to, że oficerowie mogą leżeć we Włodzimierzu wskazują przedmioty znalezione w czasie ekshumacji. W grobach natrafiono na . Tak jak w Katyniu więźniowie przed egzekucją krępowani byli drutem kolczastym, ginęli od strzału w potylicę z takiej samej amunicji jakiej użyto w Katyniu.
Na razie na terenie tzw. grodziska we Włodzimierzu odnaleziono zwłoki ok. 100 żołnierzy. Zdaniem Włodymyra Stemkowskiego, dyrektora miejscowego Muzeum Historycznego w tym miejscu może być pochowanych znacznie więcej osób. – mówi Stemkowski z rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Gazeta twierdzi, że mimo iż Ukraińcy poinformowali o znalezieniu szczątków już w 1997 roku, do tej pory nie wszczęto formalnego śledztwa. Zaprzecza temu jednak .
"Sprawę mogiły w grodzisku we Włodzimierzu Wołyńskim znamy i śledzimy od 12 lat. Gościła już ona zresztą na łamach prasy. Wbrew informacjom z <Rzeczpospolitej> . Znamy losy tych ludzi. Niewielka część szczątków odnalezionych we Włodzimierzu Wołyńskim należy do żołnierzy, większość to przedwojenni policjanci i osoby cywilne - świadczą o tym zachowane resztki ubrań i mundurów" - powiedział Przewoźnik.
Według niego Polacy zginęli niedługo po wkroczeniu Armii Czerwonej. Ale niewykluczone, że zabili ich Niemcy po zajęciu tych terenów. ". Cały czas gromadzimy materiały i informacje na temat m.in. grodziska we Włodzimierzu Wołyńskim, niestety, są one skąpe" - podkreśla.