Nad Morskie Oko nie dojedziemy już bryczką?
Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami chce całkowitego zakazu ruchu dla transportu konnego w Tatrzańskim Parku Narodowym. To efekt makabrycznej historii z 14 lipca, kiedy przy Morskim Oku wycieńczony koń padł na oczach dziesiątek ludzi. Władze Parku twardo mówią "nie".
- Koń padł na Starówce, bo był za gruby?
- Atak hakerów na "obrońcę godności górali"
- Wycieńczony koń padł pod Morskim Okiem
- Kancelaria Prezydenta zajmie się koniem
- Stasiak wolał do knajpy, niż do dziennikarzy
- Koń padł idąc w góry, a górala nie ukarzą
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na ręce Pawła Skawińskiego, dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego trafiła właśnie petycja od Tatrzańskiego Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Domaga się ona całkowitego zakazu dla transportu konnego na jego terenie
"My niżej podpisani, którym na sercu leży dobro zwierząt i ich humanitarne traktowanie, domagamy sie podjęcia przez Dyrekcję Tatrzańskiego Parku Narodowego zdecydowanych kroków w sprawie przeciążanych koni pracujących na terenie parku narodowego" - napisano w petycji, która przytacza "Tygodnik Podhalański".
List obrońców zwierząt ma związek z tragicznymi wydarzeniami z 14 lipca. Wtedy turyści zmierzający do Morskiego Oka byli świadkami gehenny ciągnącego wóz konia. Zwierzę nie wytrzymało harówki związanej z dźwiganiem kilkusetkilogramowego balastu. Padło na drodze Tatrzańskiego Parku Narodowego. Obrońcy zwierząt twierdzą, że to woźnica je zamęczył.
"Sądzimy, ze najbardziej słusznym rozwiązaniem tego problemu jest całkowite odejście od transportu konnego, z uwagi na powtarzające się upadki zwierząt tam pracujacych. Sprawa wykorzystywania koni do pracy i wielokrotnego naruszania ich dobrostanu, ciągnie się do wielu lat. Sytuacja odbija się głośnym echem w całej Polsce i Tatrzański Park Narodowy, staje się mimowolnym uczestnikiem negatywnych wydarzeń" - podkreślono.
>>>Kancelaria Prezydenta zajmie się śmiercią konia
Co na to dyrekcja Parku? "Wprowadzenie tego typu zakazu jest niemożliwe" - mówi "Tygodnikowi Podhalańskiemu" Paweł Skawiński, dyrektor TPN. Podkreśla, że zakaz transportu to konice pracy dla co najmniej 60 osób i skazanie 240 koni na rzeź Zapowiada jednak, że jego pracownicy będą kontolować obciążenie zwierząt.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!