Cztery osoby z Urzędu Lotnictwa Cywilnego juz od wczoraj pozostaje pod dozorem policji. Ale wobec drugiej czwórki zawnioskowano aresztowanie. I dzisiaj sąd się na to zgodził. Dodatkowo już wczoraj Ministerstwo Infrastruktury wszczęło kontrolę w ULC.

Sześć osób usłyszało zarzuty przyjęcia łapówek i działania w zorganizowanej grupie. Grozi do 10 lat więzienia. Dwie osoby sa oskarżone o nadużycie uprawnień (kara do 3 lat). Nadal nie ujawniono wartości łapówek w całej sprawie ani mechanizmu procederu.

Agenci CBA weszli do Urzędu Lotnictwa Cywilnego we wtorek przed południem. Zatrzymali wtedy sześć osób, między innymi szefową Lotniczej Komisji Egzaminacyjnej. "Zatrzymani w zamian za łapówki, od pilotów i kandydatów na pilotów, zaliczali sesje egzaminacyjne na licencje lotnicze - turystyczne i związane z przewozem pasażerskim" - poinformował Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

To by oznaczało, że licencję kupili też piloci, którzy teraz siedzą za sterami dużych maszyn pasażerskich. Ale, by stwierdzić to z pewnością, trzeba poczekać do szczegółowego komunikatu. Nieoficjalnie wiadomo na razie, że za turystyczną licencję trzeba było zapłacić 15-20 tysięcy złotych.

W ręce agentów CBA wpadli między innymi: Dominik P. - pilot, egzaminator, wykładowca przedmiotów lotniczych, przewodnicząca Lotniczej Komisji Egzaminacyjnej - Katarzyna T., pracownik wydziału informatyki ULC - Wojciech G., pracownik departamentu operacyjno-lotniczego - Ewa C., pracownik departamentu personelu lotniczego Agnieszka N. oraz pracownik Lotniczej Komisji Egzaminacyjnej Tomasz K.

Sprawę korupcji w Urzędzie CBA prowadzi od grudnia 2008 roku. Wtedy Biuro zaalarmowała firma szkoląca pilotów. Dała znać, że mogło dojść do korupcji przy wydawaniu licencji obywatelowi Niemiec. Pilot ten u siebie nie uzyskał przedłużenia licencji ze względu na stan zdrowia i taką licencję załatwił sobie w Polsce.