Dramatyczne zdjęcia z 27 marca tego roku obiegły całą Polskę. nie zmieścił się pod wiaduktem. W wyniku uderzenia zdarte zostało około 10 metrów dachu. Część foteli została całkowicie zniszczona, a przednia szyba wypadła. . Z obrażeniami czaszki trafił śmigłowcem do szpitala we Wrocławia. .
60-letni kierowca autobusu usłyszał zarzut . Ale okazuje się, że nie tylko on jest winny tragedii. Prokuratura ustaliła, że wiadukt był źle oznakowany. Przed nim był ustawiony tylko jeden znak informujący, że .
"Dodatkowe znaki powinny się znajdować na dwóch poprzedzających wiadukt skrzyżowaniach oraz na samym obiekcie. Obecnie trwa ustalanie osób, które były odpowiedzialne za oznakowanie" - powiedział szef świdnickiej Prokuratury Rejonowej Marek Rusin.
>>>Kierowca autokaru w szpitalu psychiatrycznym
Nie oznacza to, że kierowca autobusu nie ponosi żadnej odpowiedzialności za wypadek. "Zdaniem biegłych . Fakt, że trasa była źle oznakowana, może jednak wpłynąć na ocenę jego winy przez sąd" - przyznał prokurator.