"Nie jesteśmy kolonią bankruta moralnego i materialnego, jakim są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Jesteśmy dumnymi Polakami, o kilka razy dłuższej historii narodowej niż owe chylące się ku upadkowi zdegenerowane mocarstwo" - pisze Marian Brudzyński, przewodniczący Komitetu Obrony Wiary i Tradycji Narodowych "Pro Polonia".

Według niego podejrzane jest to, że warszawski koncert Madonny dostał zielone światło od władz Warszawy niedługo po telefonie z ambasady amerykańskiej. "Owe naciski nasuwają jednak nieodparte podejrzenie o zaangażowaniu się lobbystów, znanej z korupcji i skandali pretensjonalnej hollywoodzką branży rozrywkowej" - tak argumentuje swój wniosek do Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Brudzyńskiego, który pierwszy rozpoczął protest przeciwko Madonnie, szczególnie poirytowała zgoda na budowę sceny koncertowej. Zaczęła się ona w sobotę. "(...) według dostępnej nam wiedzy, nie było możliwe, aby bez naruszenia przepisów prawa budowlanego i innych - z zakresu obowiązków będących w gestii komendy miejskiej Państwowej Straży Pożarnej - organizatorzy otrzymali rzeczone pozwolenie na koncert" - pisze Brudzyński.

Stąd, "wnosimy o przeprowadzenie postępowania sprawdzającego nasze domniemanie, o możliwości popełnienia korupcji materialnej bądź politycznej podczas procesu decyzyjnego związanego z pozwoleniem na organizację koncertu Madonny" - można przeczytać we wniosku.

"Wnosimy o szczegółową analizę bilingów, pomiędzy organizatorami koncertu, Ambasadą Amerykańską i władzami m.st. Warszawy, które bezpośrednio, lub pośrednio brały udział w wydawaniu stosownych zezwoleń" - zastrzegł Brudzyński.

Wszystko jednak wskazuje na to, że nic nie powstrzyma Madonny przed występem w Warszawie. Jej przeciwnicy planują jeszcze protest w dniu koncertu. Wzdłuż płotu wokół lotniska Bemowo mają stanąć grupki po kilkadziesiąt osób. Będą trzymać transparenty, maryjne wizerunki i polskie flagi. A gdy rozpocznie się koncert, zaczną śpiewać hymn narodowy oraz pieśni patriotyczne i religijne.